Wiara w naukę

Wiara w naukę to oksymoron, bo sama nauka zakłada, że nie należy niczego brać na wiarę i należy eksperymentować.

Niemniej metoda naukowa to rozumowanie indukcyjne oparte na eksperymentach empirycznych, które nigdy nie dadzą 100% pewności. Więc pewna doza wiary jest niezbędna.

Rozumowanie pewne to dedukcja, ale ono może być stosowane tylko w naukach abstrakcyjnych, oderwanych od rzeczywistości - w matematyce, filozofii czy teologii. Tu wystarczy tylko wiara w aksjomaty, pewniki, definicje czy dogmaty – resztę można wyprowadzić w sposób pewny i wierzyć w wynik nie potrzeba, bo można dowód sprawdzić. To jest wiedza a priori. Taką wiedzą jest religia.

W naukach przyrodniczych nie mamy żadnych pewników – do prawdy musimy dochodzić a posteriori, indukcyjnie, a zatem bez gwarancji pewności. Dlatego, że badania przyrodnicze nie dają pewnych twierdzeń, muszą być odpowiednio przeprowadzane, recenzowane i powtarzane a osoby je przeprowadzające muszą być czyste – muszą ujawnić wszelkie konflikty interesów. Dlatego też zawsze powinien być ktoś, kto doświadczenia i wynikające z nich wnioski podważa i przeprowadza własne. Niemniej we współczesnej nauce już nie następują duże przełomy odwracające paradygmaty, takie jak na przykład przewrót kopernikański. Dziś każdy eksperyment podważający poprzednie w istocie ich nie obala, ale uściśla, zapełnia luki czy rozszerza zakres stosowalności. Teorie Einsteina nie obaliły odkryć Newtona.

Niemniej przeciętny człowiek musi i powinien, brać naukę na wiarę. Ludzkość jako całość dokonała tylu odkryć i wynalazków, że pojedynczy człowiek nie jest w stanie tego wszystkiego się nauczyć, zrozumieć, sprawdzić i zweryfikować. Tego nawet naukowiec nie jest w stanie – może dogłębnie opanować tylko jedną, góra kilka dziedzin nauki czy techniki. A jest ich tysiące. Więc nie ma innego wyjścia – komuś wierzyć musimy. Tylko nie aktorom, celebrytom, dziennikarzom, ministrom, czy naukowym doradcom zamordystycznego rządu - bo oni mają interes w tym, by kłamać!

Najbardziej racjonalna wiara, to wiara w metodologię naukową. To jest jedyne narzędzie poznania, jakie mamy i dzięki któremu wiemy tak dużo. Więc lepiej nie wierzyć autorytetom, ale ich badaniom. Każdy autorytet może zostać politycznie kupiony do gadania dowolnych bzdur w celach propagandowych, ale oszukanie eksperymentu będzie prawie niewykonalne. Czasem zdarzają się w nauce pomyłki czy oszustwa, ale dzięki kontroli i powtarzalności w końcu wychodzi to na jaw.

Przekręt kowidowy wcale nie opiera się na nauce. Badania naukowe są tu jednoznaczne: maseczki, lockdowny i szczepionki nie działają, są nieskuteczne, nie powstrzymują zarazy. Skuteczne są leki, dbanie o odporność, zdrowy tryb życia. A sama zaraza nie jest groźniejsza niż grypa - to zwykłe sezonowe przeziębienie wirusowe i jak zwykle z promilową śmiertelnością, głównie osób starych i schorowanych. Niespotykana dotąd polityczna walka z pandemią przynosi ogromne straty – i w majątku, i w ludziach. Tu notka, w której podaję odnośniki do badań naukowych: Polityczne przeziębienie

Nie ma w tej kwestii żadnych kontrowersji czy sporów na polu naukowym. Propaganda polityczna powołuje się na naukę, ale to po prostu ordynarne kłamstwa, jak każda narracja skorumpowanych rządów. Spory w tych kwestiach są tylko na polu politycznym. Spór toczy się na opinie, a nie badania. Oficjalna propaganda odwołuje się do opinii, a nie badań. Celem jest zarobek koncernów i umocnienie władzy. Ostre podziały społeczne, spory i kłótnie wywołują rządy i ich propaganda.

Jeśli rządy i ich prywatne agendy finansowe i farmaceutyczne kłamią, oszukują i manipulują, powołując się na naukę, to nie jest to wystarczająco dobry powód, by naukę odrzucić. Jeśli nauki humanistyczne zeszły na psy i wymyślają sobie totalne bzdury, typu „gender sudies” i twierdzą, że jest 46 płci, to nie znaczy, że należy też odrzucić jako głupie nauki przyrodnicze. Te nauki się diametralnie różnią - humanistyczne nie dysponują poprawną metodologią, a przyrodnicze ją mają. Wrzucanie tego wszystkiego do jednego wora, to w istocie uleganie rządowej propagandzie. Bo jeśli odrzucimy metodę naukową, to już nic innego nam nie zostanie jak autorytet rządowych notabli, który sobie wypracują manipulacją, korupcją, propagandą, kłamstwem i grabieżą - czyli ich stałymi metodami działania.

Jeśli nauki przyrodnicze nas oszukują, to skąd możemy wiedzieć, jak jest naprawdę? Nie możemy wiedzieć, że kłamią, no bo jak to rozpoznamy, jeśli odrzucimy naukową metodologię poznania? Wtedy pozostaje się tylko cofnąć do czasów przed wypracowaniem naukowej metodologii albo do cywilizacji, które jej nie wypracowały i wierzyć tylko autorytetom i ich fantastycznym bajkom - ewentualnie wierzyć różnym medycznym doradcom rządu czy innym hochsztaplerom oraz denialistom robiącym pseudoeksperymenty, bez żadnej kontroli, powtarzalności i recenzji.

Gdy odrzucimy naukę, to musimy uwierzyć w to, że wirusów nie ma, że w szczepionkach są nanoroutery bluetooth, że notable przyjmują szczepionki placebo, że koronawirus to straszna plaga, że ziemia jest płaska, że układ planet wyznacza ludzki los, że maseczki powstrzymują zarazę wirusową, że szkodzą nam żyły wodne, że lekarstwem jest woda z cukrem czy stawianie baniek, że lockdown ograniczy pandemię, że istnieją jakieś pola torsyjne, które wszystko regulują i w tysiące innych zabobonów.

Ze zgrozą obserwuję, że prawie wszyscy blogerzy, którzy słusznie krytykują polityczną pandemię i poddają w wątpliwość narrację rządu, równocześnie ulegają denialistom i wierzą w różne wymienione bzdury. Wierzą w teorie spiskowe, które się kupy nie trzymają.

Moim zdaniem to jest dużo większa tragedia niż to, że połowa ludności wierzy w oszukańczą narrację rządów. Rządy się zmienią, a wiara w zabobony pozostanie. Rząd być może kiedyś zacznie robić propagandę zgodną z nauką, a denialiści zawsze będą naukę negować i głosić swoje wymyślone bzdury.

Grzegorz GPS Świderski

PS. Notki powiązane:

Tagi: gps65, polityka, nauka, wiara, pandemia, koronawirus, denializm

GPS

GPS - Jestem skrajnie konserwatywnym arcyliberałem, Sarmatą, żeglarzem, paleolibertarianinem, katolikiem, informatykiem, trajkarzem i monarchistą. Myślę, rozważam, analizuję, politykuję, dyskutuję, dociekam, filozofuję, polemizuję, prowokuję.

Podobał Ci się post? Wystaw ocenę!

0

liczba ocen: 0

  • Współczesna nauka to religia

    ...a naukowcy to kapłani nowej wiary. Wiara w naukę wykorzystuje dokładnie te same mechanizmy, jakie wykorzystywały religie w momencie swego powstawania. Kiedyś kapłanom w Egipcie wystarczyło zaćmienie słońca, żeby ludzi przekonać o prawdziwości głoszonej przez nich wiary, dzisiaj by to nie zadziałało. Ale, stosując ten sam mechanizm, odpowiednio dobiera się argumentację na potwierdzenie obecnych wierzeń, tym razem w badania naukowe.

    Jedno, co wiemy na pewno o otaczającym nas świecie, to twierdzenie Heraklita z Efezu - panta rhei. I dotyczy ono wszystkiego, także religii, a wiary w naukę zwłaszcza, bo w niej zmiany zachodzą bardzo szybko. To, co kiedyś było naukowo dowiedzionym prawem, dzisiaj już nim nie jest, dotyczy to również odkryć Newtona.

    Prawo powszechnego ciążenia Newtona okazało się nie prawem, a jedynie przypadkiem szczególnym większej całości. Prawo to coś, co musi być prawdziwe w każdej sytuacji, a nie jedynie w przypadku szczególnym. Prawo powszechnego ciążenia Newtona jest nieprawdziwe dla cząstek subatomowych, więc nie jest powszechne. Odkrycia Einsteina jak najbardziej obaliły prawa sformułowane przez Newtona. Co więcej, współczesna nauka obala też odkrycia Einsteina, które, tak samo jak odkrycia Newtona, okazały się prawdziwe tylko w pewnym zakresie, więc także nie są powszechne, są tylko przypadkiem szczególnym.

    Obecnie "na topie" jest fizyka kwantowa, która wydaje się najwyższą jak dotąd formą nowej wiary w naukę. Co nowego pojawiło się w tej mutacji owej religii? Fizyka kwantowa uwzględniła w swoich prawach i twierdzeniach, a nawet postawiła na piedestale, obserwatora i jego wpływ na procesy fizyczne. Kluczowy wpływ obserwatora na zjawiska fizyczne implikuje wpływ świadomości na otaczającą nas rzeczywistość, a to z kolei implikuje wpływ ducha na materię (świadomość to nic innego jak naukowy odpowiednik religijnego ducha/duszy).

    I w ten sposób obecna nauka coraz bardziej zbliża się do dotychczasowych religii, które od wieków głoszą wyższość ducha nad materią. A fizyka kwantowa dopiero tę prawdę odkrywa...

    • Współczesna nauka to religia#rumpelsiltskin

      Nic więcej nie można napisać, by obalić Pana twierdzenia, niż to, co napisałem w notce. Proszę ją jeszcze raz ze zrozumieniem przeczytać. Jeśli Pan znów nie zrozumie, to proszę ewentualnie pytać, a może odpowiem.

      • Współczesna nauka to religia#rumpelsiltskin#GPS

        Nauka to religia zapoczątkowana w czasach oświecenia, która wyrosła z wcześniej wynalezionej alchemii i tym podobnych pra-wierzeń. Jak każda religia, tak i ta, walczy z poprzednimi wierzeniami, bo podobno znalazła patent na prawdę.

        Zgodnie z badaniami naukowymi, obowiązującymi do 2019 roku, nie było na świecie pandemii koronawrusa, ale zmieniając ostatnio paradygmat wiary (definicję pojęcia pandemii) "udowodniono" naukowo, ze takowa istnieje...

        Trzeba być mocno wierzącym w naukę, żeby tego nie zauważać.

        • Współczesna nauka to religia#rumpelsiltskin#GPS#rumpelsiltskin

          Definicje to nie jest problem nauk przyrodniczych. Definicje się tworzy, a nauka odkrywa. Kwestie związane z obecną pandemią to są sprawy głównie polityczne, a nie naukowe. Piszę o tym w notce.

  • //Wiara w naukę to oksymoron//

    Słusznie.
    W naukę nikt nie wierzy . Do nauki można mieć zaufanie, albo nie .

    • //Wiara w naukę to oksymoron//#Anna-PK

      Wiara i zaufanie to pojęcia pokrewne. Wg Wikipedii "Zaufanie wobec jakiegoś obiektu jest to wiedza lub wiara, że jego działania, przyszły stan lub własności okażą się zgodne z naszym życzeniem."

      Zatem zaufanie to wiedza lub wiara, a że współczesna nauka bywa tak skomplikowana i zaawansowana, że dla większości śmiertelników trudno o wiedzę w tym zakresie, pozostaje więc dla nich jedynie wiara w naukę. I na tym opiera się współczesna wiara w naukę.

      • //Wiara w naukę to oksymoron//#Anna-PK#rumpelsiltskin

        //Zatem zaufanie to wiedza lub wiara,//
        Zaufanie jest związane z jednostką naukową, albo państwem. Można mieć zaufanie do określonych ludzi związanych z nauką,
        A wiara nie ma precyzji, nie ma znaczenia kto co głosi, wiara jest wiarą , przyjmuje bez selekcji.

        • //Wiara w naukę to oksymoron//#Anna-PK#rumpelsiltskin#Anna-PK

          Policjant albo prokurator nazwałby tego typu wywody plątaniem się w zeznaniach. Są to tezy wzięte z sufitu, nie poparte żadnym dowodem i/lub uzasadnieniem.

          Na tym polega wiara, wielu rozumuje jak chce i jak im wygodnie, zgodnie ze swoim przekonaniem...

    • //Wiara w naukę to oksymoron//#Anna-PK

      To, że do nauki można mieć zaufanie, to za ogólne twierdzenie. W notce podałem przykłady dziedzin, do których zaufania mieć nie można. W notce to twierdzenie uściśliłem: zaufanie należy mieć do konkretnej, dziś stosowanej metodologii nauk przyrodniczych, przy pomocy której prowadzi się badania i eksperymenty.

  • Autor

    //Ze zgrozą obserwuję, że prawie wszyscy blogerzy, którzy słusznie krytykują polityczną pandemię i poddają w wątpliwość narrację rządu, równocześnie ulegają denialistom i wierzą w różne wymienione bzdury. Wierzą w teorie spiskowe, które się kupy nie trzymają.//

    To Jak będzie Kolego GPS? Czy wypowiesz się (Twoje rozumienie) w końcu w kwestii przyczyn zawalenia wież WTC z 9/11 (szczególnie tej z numerem 7) czy nie?
    Poprzednio odpisałeś mi że to nie ma związku z hipotezami na tematy związane z covidem. Ja uważam że ma jak najbardziej, gdyż w obu przypadkach cwaniacy manipulują nauką dla swoich celów i eliminują naukowców podważających ich narrację.
    Poznanie Twojej opinii w w/w temacie pozwoliłoby na ocenę, czy jesteś konsekwentny w głoszonych tezach (uważam, że w większości zresztą słusznych, ale zainfekowanych pogardą dla zdrowego sceptycyzmu i braku zaufania do pociągających za sznurki.

    • Autor#Nibiru

      Nie wypowiem się. Pana komentarz jest nie na temat. Nie znam Pana i nie jestem Pana kolegą. Proszę pisać na temat poruszony w notce.

  • "Wiara w naukę..."

    -------------------
    Nie ma miejsca na wiarę w naukę w biurach projektowych. Jeżeli projektuje się jakiś budynek, czy maszyny lub np. elektrownię uwzględniając sieci zasilające i inne - to tam nie ma miejsca na wiarę. Jest tylko miejsce na wiedzę i doświadczenie. To samo dotyczy prototypów.
    Wniosek?
    To raczej nie wiara w naukę a wiara w naukowców. Natomiast za pomocą forsy i wielu naukowców da się przerobić na szatańskie odchody.

  • Wiedza i doświadczenie

    Wiedza i doświadczenie to właśnie jest nauka. Naukowiec coś odkrył - a więc powiększył wiedzę. A potem ktoś to odkrycie potwierdził w licznych doświadczeniach, potwierdzając je. Doświadczenie w sensie potocznym to to samo, bo coś robimy zgodnie z wiedzą (wcześniej odkrytą przez naukowców) i to działa - i tak wiele razy. I tak nabieramy doświadczenia. Dzięki doświadczeniom rośnie nam doświadczenie, wiedza się utwierdza. To jest nauka. Inżynier zazwyczaj nie robi doświadczeń, by coś nowego odkryć, ale stosuje w praktyce znaną sobie wiedzę naukową - ale robiąc to, też uczestniczy w procesie naukowym, bo to są po prostu kolejne eksperymenty potwierdzające odkrycie. To jest właśnie rozumowanie indukcyjne a posteriori.

    • Wiedza i doświadczenie#GPS

      W naukach społecznych i humanistycznych doświadczenie często przeczy wiedzy wyniesionej ze studiów lub z fachowych podręczników. Gdyby Pan zobaczył, jak zachowywali się moi rówieśnicy w czasach szkolnych, to natychmiast by Pan zrozumiał, że nowoczesne komunały o "bezstresowym wychowaniu" można o kant stołu potłuc.

      • Wiedza i doświadczenie#GPS#Natalia Julia Nowak

        Do worka: "bezstresowe wychowanie" wrzuca się dużo różnych metod wychowawczych. Jedne są dobre, inne złe. Wychowanie to dążenie do usamodzielnienia wychowanka i nie można go chronić przed stresem, tak by go nigdy nie poznał. Z drugiej strony bez sensu jest sztucznie generować nadmiar stresu, np. przez bicie czy inne okrutne karanie. Dobre wychowanie powinno nauczyć radzenia sobie ze stresem - głównie poprzez pokazywanie technik spalania go. Jak dziecko tego nauczymy, to poradzi sobie też ze stresem, który mu wychowawca wytworzy - więc to tworzenie stanie się bez sensu.

        Twój problem nie polega na tym, że rówieśnicy z Twojego otoczenia w dzieciństwie byli bezstresowo wychowani, ale z tego, że byli źle wychowani, z tego, że bez sensu jest tworzenie grup rówieśniczych, że bez sensu jest mieszanie zdolnych w jakiejś dziedzinie, z niezdolnymi, bez sensu są lekcje 45-minutowe oddzielone krótkimi przerwami etc. Jedyne sensowne rozwiązanie takich problemów w szkole to odseparowanie dzieci wychowanych w domu prawidłowo, od dzieci niewychowanych.

        Po prostu system szkolnictwa publicznego, jaki mamy w Polsce od dawna, jest błędny i szkodliwy - z wielu powodów, a nie tylko dlatego, że trochę odchodzi o pruskiego rygoru tresury posłusznych niewolników. Akurat ta tendencja jest słuszna, ale to nie wystarcza, to tylko kropla w morzu reform, jakie wymaga szkolnictwo. Te reformy trzeba zacząć od tego, by całkowicie odseparować edukację od państwa i pozwolić na różnorodność - tak by o systemie wychowawczym decydowali fachowcy i by tworzyli bogatą ofertę metod, a wybierali je rodzice dzieci, uczęszczających do każdej szkoły z osobna. Wtedy bardzo szybko i wyraźnie by wyszło, czy lepszy jest model fiński, czy pruski.

    • Wiedza i doświadczenie#GPS

      --------------------------------
      "Wiedza i doświadczenie to właśnie jest nauka. Naukowiec coś odkrył - a więc powiększył wiedzę. A potem ktoś to odkrycie potwierdził w licznych doświadczeniach, potwierdzając je."
      --------------------------------
      Spokojnie - Pan stawiasz naukę w pozycji religii - a nie o to chodzi. Ileż to razy - można powiedzieć - cyklicznie - te potwierdzenia naukowe były korygowane z biegiem czasu z biegiem rozwoju technologii - w wyniku czego człowiek dysponował coraz bardziej precyzyjnymi narzędziami badawczymi.
      Wniosek?
      Jeżeli nauka stanie się religią - grozi nam Piekło na Ziemi i powrót do jaskini. Dowodem na to jest choćby świrusowa, globalna hucpa i tzw. ratowanie klimatu poprzez depopulację. Nie może być tak, że ludzie bezczelnie oddychają - emitując tym samym - jak gdyby nigdy nic - złowrogi CO2 .

  • Nauki wieloparadygmatyczne

    Najbardziej kłopotliwe są nauki wieloparadygmatyczne - psychologia, socjologia, antropologia kulturowa etc. Człowiek, który pragnie się zajmować taką nauką, musi sobie wybrać (na podstawie własnych przekonań/upodobań!) ulubiony nurt badawczy. Nigdy nie zapomnę słów, które wypowiedziała jedna z moich wykładowczyń na studiach magisterskich (Uniwersytet Warszawski). Brzmiały one następująco: "Na każdą teorię socjologiczną jest teoria przeciwstawna".

    Myślę, że w przypadku nauk społecznych i humanistycznych najrozsądniej (a zarazem najbezpieczniej) jest uprawiać metanaukę. Poznawać, zgłębiać, opisywać i porównywać różne nurty występujące w obrębie danej dyscypliny. "Nauka o nauce" z pewnością jest bardziej obiektywna niż poszczególne, rywalizujące ze sobą "szkoły" akademickie.

    • Nauki wieloparadygmatyczne#Natalia Julia Nowak

      Ale nauka o nauce humanistycznej nadal jest humanistyczna i nadal nie ma sensownej, spójnej i sprawdzonej metodologii. Nie o taką naukę mi chodzi w notce - wyraźnie zaznaczam różnicę, pisząc: "nauki przyrodnicze". Wiedza o zwyczajach krasnoludków to też nauka, podobnie jak angelologia.

      • Nauki wieloparadygmatyczne#Natalia Julia Nowak#GPS

        "Nie o taką naukę mi chodzi w notce"

        Motorem postępu nie jest nauka, a ludzki rozum. Nauka jest tylko jednym z narzędzi, którym ludzki rozum może się posługiwać na drodze postępu. Postęp i rozwój towarzyszą ludziom od zarania dziejów, od czasów, gdy nikt nawet nie marzył o nauce, ani o badaniach naukowych. Można nawet postawić tezę, że w czasach obecnych nauka coraz częściej staje się czynnikiem zachowawczym, a nawet regresyjnym, czyli cofającym nas w rozwoju. Bardzo dobrym przykładem na to zjawisko jest obecna tzw. pandemia, bo pokazała, że król jest nagi i że wszelkie badania naukowe nie tylko można fałszować, ale że robi się to powszechnie i jest to właściwie normą.

        A że samoloty latają, a mosty umożliwiają przeprawę ludzi przez rzekę, to rezultat używania przez ludzi rozumu, a nie efekt badań naukowych. Najpierw ludzie postawili most, a dużo później opracowali na tym przykładzie naukę - statykę. Najpierw był most, a dopiero potem odkryto, dlaczego on stoi i spełnia swoją funkcję. Podobnie jest z innymi wynalazkami, które były rezultatem albo genialnego umysłu, albo wręcz dziełem przypadku. Nauka potem dorobiła do tego teorię i na tej podstawie uważa się dzisiaj, że to wszystko powstało za jej przyczyną. Nic bardziej mylnego. Bracia Wright nie byli naukowcami, ale to oni pierwsi skonstruowali samolot.

        Nauka to najmłodsza z religii, która postęp wykorzystuje do własnych celów, ale nie jest jego przyczyną. Nauka nie jest potrzebna geniuszom, a raczej ich naśladowcom i kontynuatorom, a obecnie przede wszystkim władzy.