Bóg jest kulturalny

Rodząc się, jesteśmy nikim. Kimś stajemy się w miarę dorastania. W momencie narodzin ewentualnie jesteśmy kimś dla innych, ale dla siebie jesteśmy nikim.

Jesteśmy tylko kolejnym osobnikiem gatunku homo sapiens jak wszyscy inni nasi bliźni - mamy prawie identyczne geny i podobne instynkty. Kimś więcej stajemy się dopiero w miarę zapełniania mózgu informacjami. To te informacje czynią nas kimś innym, indywidualnym, znaczącym, odróżnialnym.

Kultura niematerialna to pewne zasady, wiedza, konwenanse, prawa, reguły, które są sprzeczne z naturą i są zawsze udawaniem, bo są wymyślone. Bez grania kulturowych ról jesteśmy naturalnym sobą, czyli takim jak nas natura stworzyła, czyli wszystkożernym zwierzęciem, nagą małpą stepową, ssakiem stadnym, grillującym hominidem - ze swoimi wszystkimi instynktami, które wytworzyła w nas ewolucja.

Moralność to kwestia kulturowa. Im ktoś jest bardziej naturalny, tym jest bardziej niemoralny. Naturalne jest zabijanie innych organizmów - tego samego gatunku w ramach konkurowania o partnera kopulacyjnego, teren, zasoby i władzę, a innych gatunków w celach konsumpcyjnych. Dla ludzi naturalna jest i monogamia, i poligamia, naturalne jest zostawianie starych rodziców na pastwę losu, naturalne jest odbieranie siłą innym to, czego potrzebujemy. Więc najbardziej naturalni, najbardziej sobą, są bandyci. Zwierzęta to bandyci. A człowiek to też zwierzę, ssak naczelny, małpa. Mówi się, że tylko człowiek zabija bez powodu. To prawda, ale to już wynika z kultury, która doprowadziła go to psychopatii.

Rodzimy się wolni. To nam daje potencję wyzwolenia się z naszej zwierzęcości. Bycie wolnym, to dopiero możliwość stania się kimś. Można się stać świętym albo pozostać bandytą. Wolność jest podstawowa, jest niezbędna, ale to wartość niższa na poziomie potrzeb fizjologicznych. Dopiero mając wolność, możemy ją wykorzystać, by się kimś stać - na przykład: 

Wolność to naturalna infrastruktura, to tylko potencja do bycia kimś, kogo nazwiemy sobą.

Nasza natura jest stadna, ale mamy też zdolność przeżycia w samotności. Jesteśmy podobni w tym do wilków, które żyją w watahach, ale są też wilki samotniki. Niemniej naturalne jest tworzenie społeczności. W trudnych warunkach samotnik nie przeżyje.

Zbieranina zwana społeczeństwem obywatelskim to zbiorowość przymusowa, stworzona przez przemoc państwa - dlatego jest to twór niestabilny, chaotyczny, łatwy do manipulowania - całość może mniej, niż każdy z osobna. A społeczność ideowa spojona wspólnym systemem wartości to wspólnota dobrowolna, niezależna od państw, dlatego tworzy efekt synergiczny współpracy. Państwo zawsze niszczy sens wszelkich kolektywów i niweczy synergię. By stać się kimś wartościowym, potrzebujemy dobrowolnych społeczności.

Nasza cywilizacja stworzyła dobre warunki ku temu, by naturę okiełznać i uporządkować - stąd i indywidualizm, i kolektywizm są dobre i dozwolone. Niemniej są oczywiście cywilizacje, w których tylko kolektywizm się liczy - takie są wszystkie wschodnie: turańska, bizantyjska czy chińska. Tam nie ma pojedynczych ludzi, tam są tylko społeczności i człowiek jest tylko trybikiem w imperialnej machinie. Tam indywidualizm jest tępiony.

U nas jest inaczej. U nas tępienie indywidualistów występuje głównie w źle zorganizowanej szkole, bo dzieci są jeszcze naturalne, kultury się dopiero uczą - i wtedy jest bardzo ważna rola wychowawcy. Obecny świat zdominował etatyzm i szkolnictwo państwowe centralnie sterowane, co powoduje, że kultura nie jest w stanie wybić się ponad naturę. Obecnie przeżywamy regres cywilizacyjny - stąd tępienie indywidualistów w szkołach.

Stabilna ludzka natura, to struktury plemienne - to animizm i szamanizm, to nadawanie cech boskich wielu obiektom, to 150-osobnikowe bandy, klany, gangi, stada, łączące się w maksymalnie 1500-osobnikowe plemiona. W takim stanie wyewoluowaliśmy i żyliśmy 95% czasu dotychczasowego trwania naszego gatunku na Ziemi. Cywilizacje to odejście od natury. Bóg jedyny to nienaturalny wytwór cywilizacji, to element kultury wyższej. Chrześcijaństwo jest sprzeczne z instynktem i naturalnym ludzkim behawioryzmem.

Większość przykazań z Dekalogu jest sprzeczna z ludzką naturą. Przykazania wydają się nam naturalne tylko dlatego, że się w nich wychowaliśmy. To, co filozofowie w naszej kulturze nazywają prawami naturalnymi, to w istocie są zasady cywilizacyjne. Każdy gatunek biologiczny ma trochę inne reguły scalające stada. Ssaki mają dużo wspólnych cech, ale są też różnice - i one wynikają z genów. U ludzi też są różnice - ale one wynikają głównie z kultury.

Religia to cecha kultury. Religie są zawsze fundamentami cywilizacji, choć kultur pierwotnych też. Można uznać, że religijność to ludzki instynkt, bo występuje w każdej kulturze. Te wszystkie religie są mniej lub bardziej zgodne z prawami natury, czyli z instynktami. Chrześcijaństwo jest najmniej naturalne, bo jest w większości z nimi sprzeczne.

Zdecydowana większość ludzkich chęci i działań jest wywołana instynktami, uczuciami, emocjami czy intuicją - to jest zwierzęcy determinizm. To jest natura, to jest naturalne. Człowiek to gatunek ssaków. Wolna wola i rozum używane są bardzo sporadycznie, ale głównie dzięki temu wyrastamy z naszej naturalnej zwierzęcości i tworzymy kulturę. Im wyższa kultura, tym bardziej sprzeczna z naturą. Dekalog to kwintesencja sprzeciwu kultury przeciw naturze.

Człowiek nie ma żadnej naturalnej duchowości. Duchowość to kwestia kultury. Co najwyżej ma naturalne skłonności do tworzenia ideologii zwanej duchowością. Podobnie jest z językiem - człowiek nie ma i nie zna żadnego naturalnego języka - to jakiego się uczy od dziecka, to kwestia kultury i wychowania. Naturalna, czyli genetyczna, jest tylko zdolność nauczenia się dowolnego języka. Z duchowością jest dokładnie tak samo. Rodzajów duchowości jest wiele - tak jak języków. Kultura nie jest naturalna, co najwyżej naturalna jest zdolność do jej tworzenia. Tworząc kulturę, występujemy przeciw naturze.

Wspólna dla wszystkich ludzi jest tylko wiara w siły nadprzyrodzone i to można uznać za naturalne. Cała nadbudowa na tym, czyli wszelkie religie i duchowości, to jest już kultura i jest jej wiele rodzajów. Wschodnia duchowość jest kompletnie inna niż zachodnia - nawet używane są całkiem inne, nieprzetłumaczalne pojęcia w tych kwestiach. Bo to różne cywilizacje.

Można zrozumieć błędne mniemania, jakoby tylko własna kultura była naturalna, bo to powszechne wśród ludzi nieznający innych kultur i cywilizacyj. Im się wydaje, że naturalne jest wszystko, w czym się wychowali i tylko to.

To, co nadnaturalne nie jest naturalne. Wierzenia religijne są nadnaturalne. Świat realny jest naturalny, świat transcendentny jest nadnaturalny. Duchowość jest nadnaturalna. Wyobrażeń o tej transcendencji jest wiele. Bez sensu jest mniemanie, że tylko to, co wypracowała nasza kultura w kwestiach transcendentnych, jest jedynie słuszne i prawdziwe. Inne cywilizacje, inne kultury, mają inne wyobrażenia co do tego, co jest nadnaturalne. Transcendencja i jej wyobrażenia nie tkwią w ludzkich genach. Filozofowie i teolodzy to twórcy, a nie odkrywcy. Odkrywcy to tylko naukowcy posługujący się badaniami empirycznymi. Jeśli naukowcy odkryją cokolwiek, co jest transcendentne, to ono przestanie być transcendentne i przejdzie do realnego świata. Duch jest nadnaturalny, póki jest nieuchwytny, gdy się go złapie, stanie się naturalny. Kulturę się tworzy, naturę się poznaje.

Nie mamy żadnego boga żywego. Mamy tylko o nim wyobrażenia. Te wyobrażenia są różne w różnych kulturach, a bardzo różne w różnych cywilizacjach. Bóg nie jest naturalny nawet jako ogólnie pojęty byt transcendentny będący stwórcą, będący poza czasem, jako byt idealny, jako jakiś absolut, czy demiurg. Na przykład buddyści w nic takiego nie wierzą, choć mają takie same geny jak my – a duchowość mają nawet lepiej rozwiniętą od nas. Nie ma żadnych powodów, by uznawać, że my mamy rację, a buddyści się mylą w kwestiach transcendentnych, nadnaturalnych. Człowiek, rodząc się, nie jest chrześcijaninem i nigdy w sposób naturalny do chrześcijaństwa nie dojedzie, nie jest w stanie Jezusa i jego nauk sam wymyślić. Chrześcijaństwo musi być mu przekazane w drodze wychowania, czyli nabierania kultury. I chrześcijaństwo, i buddyzm nie są naturalne.

Nawet sam Bóg chrześcijan ma świadomość istnienia innych, odmiennych kultur, a w nich innych bogów, bo w pierwszej kolejności nakazał siebie stawiać najwyżej, jako najważniejszego z bogów. Więc wie o istnieniu konkurencji - bo wymyślili go ludzie wychowani w różnorodności bogów.

Jeśli jakaś religia miałaby być naturalna, to najbardziej naturalny jest animizm. Animizm to duchowość pierwotna. Chrześcijaństwo większość z wierzeń tego typu odrzuca. Uznawanie, że tylko chrześcijańska wizja duchowości i transcendencji jest prawdziwa to uzurpacja, to egoizm, to egocentryzm i megalomania - taka postawa zawsze prowadzi do zła, nawet takiego jak je chrześcijanie definiują. Bóg to twór kulturowy, a kultur jest wiele. Póki tego nie zrozumiemy, będziemy zabijać bez powodu. Bóg jest nasz, tak jak kultura i wszelka własność jest nasza - ale to nie znaczy, że nie należy szanować kultury i własności cudzej. A natura jest wspólna.

Grzegorz GPS Świderski

PS1. Tytuł oczywiście powinien brzmieć: „Bóg jest kulturowy”, a dokładniej: „Bóg jest kulturową wyobraźnią”. Ale sprawdzam, kto przeczyta notkę do końca. Ten, kto nie przeczyta, poczyni głupkowate uwagi co do nieadekwatności tytułu.

PS2. Gdyby były wątpliwości, to ja się mam za kulturalnego, a nie za naturalnego. Zwalczam naturę kulturą. Uważam, że nasz Bóg, chrześcijański, został najlepiej wymyślony. Z Chrystusem zgadzam się we wszystkim, a Kościół katolicki uważam, za najważniejszą, najmądrzejszą, najtrwalszą, najlepiej zorganizowaną, najbardziej kulturalną i w pełni wolnościową organizację. 

PS3. Notki powiązane:

Tagi: gps65, kultura, natura, bóg, religia, społeczeństwo

GPS

GPS - Jestem skrajnie konserwatywnym arcyliberałem, Sarmatą, żeglarzem, paleolibertarianinem, katolikiem, informatykiem, trajkarzem i monarchistą. Myślę, rozważam, analizuję, politykuję, dyskutuję, dociekam, filozofuję, polemizuję, prowokuję.

Podobał Ci się post? Wystaw ocenę!

1

liczba ocen: 5

  • Grzesiu

    Ja to trochę popiłem i przysnąłem. Obudziłem się i czytam, czytam i oczom nie wierzę.
    Nic tylko Świderski filozofuje.
    Skąd mu się to wzieło? Czyżby zaczął dojrzewać? jakieś oświecenie?

    Nic , tylko koniec świata się zbliża, bo tego inaczej się nie da wytłumaczyć....

    • Grzesiu#Krzysztof J. Wojtas

      No to jak już Pan dojrzał do zajęcia się filozofią, to proponuję poczytać moje stare notki sprzed lat. Są ułożone w serie. Można zacząć od tej: https://www.salon24.pl/u/gps65/22164,dusza-a-informacja

  • Czy ludzie wymyśliliby sobie Boga

    jeżeliby Go naprawdę nie było?
    Człowieka można porównać w dużym uproszczeniu do kompa. Mamy samego kompa jako maszynę, mamy pamięć RAM i ROM oraz połączenie z Niebem poza naszą świadomoscią. Dzieci diabła maja takie połączenie z Piekłem.
    Wniosek:
    Tak jak komputer na tej Ziemi nie powstał sam z siebie i jego oprogramowanie - tak i człowiek nie powstał w wyniku - np. bara, bara - czy sławetnego chaosu.

    • Czy ludzie wymyśliliby sobie Boga#demonkracja

      ludzie nie wymyślają Boga, ale Jego wyobrażenie; to zależne jest od cywilizacji w której żyją.

      Bo istnieją różnice tych wyobrażeń. Inne u Chińczyków, Indian, czy Arabów.

      • Czy ludzie wymyśliliby sobie Boga#demonkracja#Krzysztof J. Wojtas

        -----------------------
        "Bo istnieją różnice tych wyobrażeń. Inne u Chińczyków, Indian, czy Arabów."
        -----------------------
        Powyższe akurat nic nie ma do rzeczy - chodzi w ogóle o to, że ktoś tam jest nad nami jako absolut - i to w ludziach jest obecne. Natomiast kształt tych religii zależy od ludzi, kultury, etc.
        Wniosek?
        Po prostu mamy wyłączoną świadomość w pewnym obszarze na czas pobytu na Ziemi - ale nie całkowicie.

        • Czy ludzie wymyśliliby sobie Boga#demonkracja#Krzysztof J. Wojtas#demonkracja

          A jak jest u demonów?

        • Czy ludzie wymyśliliby sobie Boga#demonkracja#Krzysztof J. Wojtas#demonkracja

          Wiarę w siły nadprzyrodzone mamy zaszytą w genach - to efekt ewolucji. Po prostu lepiej się rozmnożył ktoś, kto na podstawie szelestu, cienia, odgłosu, wyobraził sobie tygrysa i uciekł, niż ktoś, kto w to nie uwierzył, choć żadnego tygrysa nie było. Bo w końcu tygrys przyszedł i zjadł tego niedowiarka. A ten z wyobraźnią, ten kto sobie wyobrażał niestworzone rzeczy, przeżył, a potem dzięki swoim opowieściom z mchu i paproci lepiej zbajerował samice. Potem zaczął sobie wyobrażać smoki, anioły, trolle, elfy, gigantów, bogów, czarci pomiot i to tak wzbogaciło kulturę, że samice już na nic innego nie chciały lecieć, tylko na to, co kulturalne, a nie naturalne.

  • Trochę jednostronnie.

    "Kimś więcej stajemy się dopiero w miarę zapełniania mózgu informacjami. To te informacje czynią nas kimś innym, indywidualnym, znaczącym, odróżnialnym."

    Człowiek to coś więcej niż informacje. Małe dziecko ma silne instynkty i przyjmuje oraz rozwija struktury emocjonalno-osobowościowe. Część "informacji" to także mity dziedziczone od otaczającej kultury.

    Czy Pan ma dzieci?

    • Trochę jednostronnie.#Pedant

      Człowiek ma instynkty - to jest element natury. A kultura to wychowanie, którego nabieramy wraz z dorastaniem. Natura, instynkty, to informacja siedząca w genach, kultura, cywilizacja, to informacja siedząca w mózgu. O tym właśnie jest moja notka.

      Ma Pan pryszcza na lewym ramieniu?

      • Trochę jednostronnie.#Pedant#GPS

        "Ma Pan pryszcza na lewym ramieniu?"

        Porównuje Pan dzieci z pryszczem?

      • Trochę jednostronnie.#Pedant#GPS

        "Człowiek ma instynkty - to jest element natury".

        Jak na darwinistę przystało myli Pan ludzi ze zwierzętami.
        To zwierzęta mają instynkty - i one określają ich naturę, a ludzie mają wolną wolę z pozycji człowieczeństwa, a więc i jako nadrzędną nad sprawami moralności (a więc dotyczących życia) i natury (a więc prawości). Zwierzęta muszą słuchać swoich instynktów ku typowym im zachowaniom (bo taka jest ich natura), człowiek ma wolność wyboru, bo taka jest natura człowieczeństwa.

        • Trochę jednostronnie.#Pedant#GPS#miarka

          Nie ma co mylić, bo ludzie są zwierzętami. Ludzie to gatunek ssaków, współtworzący z szympansami, gorylami oraz orangutanami rodzinę człowiekowatych. Człowiek należy do następujących grup organizmów żywych:
          Domena: eukarionty
          Królestwo: zwierzęta
          Typ: strunowce
          Podtyp: kręgowce
          Gromada: ssaki
          Podgromada: żyworodne
          Infragromada: łożyskowce
          Nadrząd: euarchonty
          Rząd: naczelne
          Podrząd: wyższe naczelne
          Infrarząd: małpokształtne
          Parvordo: małpy wąskonose
          Nadrodzina: człekokształtne
          Rodzina: człowiekowate
          Podrodzina: Homininae
          Plemię: Hominini
          Rodzaj: człowiek
          Gatunek: człowiek rozumny

    • Trochę jednostronnie.#Pedant

      ""Kimś więcej stajemy się dopiero w miarę zapełniania mózgu informacjami. To te informacje czynią nas kimś innym, indywidualnym, znaczącym, odróżnialnym."

      To nie tak, a przynajmniej tak jest tylko na początku drogi.
      Kiedy uzyskujemy już dużą wiedzę o świecie - odkrywamy, że nie możemy tej wiedzy i świata, którego dotyczy, traktować li tylko transcendentnie. Zauważamy, że jesteśmy jego częścią i im większa wiedza, tym więcej tej zależności, czyli zaczynamy też traktować świat immanentnie.

      Nie jest to oczywiste i choćby hinduizm zakłada opuszczenie tego świata po uzyskaniu stanu uświadomienia. Ale przecież takie podejście zakłada jedynie poszerzenie rzeczywistości.
      Poczucie jedności ze światem - to przecież immanencja.

      Cóż, GPS jest dopiero na początku drogi.

  • Czego skutkiem jest to, co Pan wypisuje?

    Dawniej na takie przypadki mawiało się: "To są skutki picia wódki" - i zwykle trafiało. Nie wiem czym się Pan naszprycował, ale już we wcześniejszym Pana poście w tej tematyce https://gps65.neon24.pl/post/165958,wszyscy-jestesmy-szewcami
    zauważyłem przyczynę w darwiniźmie i materialiźmie.
    Tam wyraziłem swój sprzeciw względem tego co Pan głosi, a Pan znów swoje? Czyżby to miało coś wspólnego z zasadą „Plujcie, plujcie, a coś się przylepi”, albo „Kłamstwo wielokrotnie powtarzane zaczyna funkcjonować jak prawda”?

    Jak się okazuje darwinizm-materializm to jest też szpryca upośledzająca ludziom ich funkcje duchowe (prawdopodobnie za sprawą ich odwoływania się do chciejstw). - Funkcje bez których nie da się trzeźwo ani dalekowzrocznie patrzeć na życie i człowieczeństwo
    - w tym własne "ja" (określające tożsamość człowieka) i jego wyższe funkcje (które są funkcjami ducha ludzkiego), w tym na sprawy święte i Boże - realistycznie,
    - a na naturę ludzką w ten sposób daje się patrzeć co najwyżej po pogańsku czy niewolniczemu czy "po zwierzęcemu”, (z typowym stadnym ładem wewnętrznym), skupiając się na sprawach dotyczących materialno-cielesnego "tu i teraz", na potrzebach, posiadaniu i emocjach.
    - podczas gdy aby człowieczeństwo mogło trwać, trzeba też na to patrzeć, ale
    - - priorytetowo patrzeć na ludzkie uczucia, i własność (najpierw dóbr wspólnych jako niepodzielnych i niezbywalnych wspólnoty,
    - - - na ludzki rozum, mądrość i wolną wolę każdego,
    - - - na wspólnotowe idee (spięte w zgodnie pojmowany i praktykowany, spójny i stabilny, niezmienny w jego hierarchii i priorytetach (np. z moralnością nie podlegającą handlom, ani kompromisom) system wartości (w tym dotyczący moralnego ładu życia publicznego państwa), oraz wspólnoty które tworzy.
    - - - - Wspólnoty ludzkie z typowymi im zwłaszcza wolnością i odpowiedzialnością za wspólnotę i jej członków, oraz za ich (związane z ciągłością międzypokoleniową wspólnot), dobro wspólne i morale wspólnotowe.

    • Czego skutkiem jest to, co Pan wypisuje?#miarka

      "Nie wiem czym się Pan naszprycował"

      Te i inne prymitywne przysrywanki ad personam dyskredytują Pana jako osobę, z którą warto wchodzić w interakcję. Chamstwo nigdy nie sprzyja wymianie zdań i wgryzaniu się w problem. Zalecam jakiś kurs dobrego wychowania.

  • Wychowanie

    Żeby nauczyć człowieka kultury i wybić mu z głowy zwierzęce instynkty, potrzebny jest element siły i przymusu. Niestety, dzisiaj wychowawcy (rodzice, nauczyciele, opiekunowie) mają związane ręce. Młodocianych nie wolno bić nawet kwiatem. Skutek jest taki, że uczeń - w trakcie zajęć lekcyjnych - ma prawo chodzić po sali, rzucać w rówieśników kawałkami jedzenia, recytować sprośne wierszyki i dokuczać samemu nauczycielowi, a ubezwłasnowolniony belfer nie może NIC z tym zrobić. Spójrzmy prawdzie w oczy: żadne dziecko w wieku szkolnym nie będzie grzeczne samo z siebie. Udawanie "dobrego policjanta" nie przyniesie pożądanych efektów, ponieważ dzieciom - do rozwoju w odpowiednim kierunku - potrzebny jest "zły policjant". Dopóki smarkacze mają więcej przywilejów niż ich wychowawcy, dopóty nic się w szkołach (i w szerszym środowisku społecznym) nie zmieni. Jeśli cywilizowany człowiek nie okiełzna bestii, to bestia sama się nie okiełzna.

    • Wychowanie#Natalia Julia Nowak

      "Żeby nauczyć człowieka kultury i wybić mu z głowy zwierzęce instynkty, potrzebny jest element siły i przymusu"

      Raczej wytresować jak zwierzęta do określonych zachowań zwanych kulturalnymi. To postawa antywychowawcza. Do wychowania trzeba takich rzeczy jak dobrego przykładu i konsekwencji w praktykowaniu własnych przykazań, oraz nauki dla uczenia się na błędach osób innych, a także dużej wolności dla uczenia się na błędach własnych.


      . Niestety, dzisiaj wychowawcy (rodzice, nauczyciele, opiekunowie) mają związane ręce. Młodocianych nie wolno bić nawet kwiatem. Skutek jest taki, że uczeń - w trakcie zajęć lekcyjnych - ma prawo chodzić po sali, rzucać w rówieśników kawałkami jedzenia, recytować sprośne wierszyki i dokuczać samemu nauczycielowi, a ubezwłasnowolniony belfer nie może NIC z tym zrobić".

      Tu jest sytuacja patowa, bo nauczycie, rodzic chce karać ale prawo mu nie pozwala i dalej już nie myśli o podstawach wychowania, a dziecko widzi że "ma prawa", a nie rozumie już konsekwencji z zasłaniania się prawem nawet wtedy gdy jest to prawo złe, a więc i dające możliwości nie tylko głupiego swawolenia, ale i krzywdzenia innych.a jak tak, to nikt mu nic nie zrobi.

      W obu przypadkach winne jest "prawo złe".
      ŻEBY PRZYWRÓCIĆ NORMALNOŚĆ TO NAJPIERW TRZEBA POWYWIESZAĆ CZY WYWIESZAĆ WSZYSTKICH KTÓRZY BRALI UDZIAŁ W USTANOWIENIU TAKICH PRAW - JAKO ZBRODNIARZY.


      "Spójrzmy prawdzie w oczy: żadne dziecko w wieku szkolnym nie będzie grzeczne samo z siebie. Udawanie "dobrego policjanta" nie przyniesie pożądanych efektów, ponieważ dzieciom - do rozwoju w odpowiednim kierunku - potrzebny jest "zły policjant""..

      To akurat jest typowe stanowisko złego wychowawcy.


      "Dopóki smarkacze mają więcej przywilejów niż ich wychowawcy, dopóty nic się w szkołach (i w szerszym środowisku społecznym) nie zmieni.

      Nie przywilejów a praw. - Owszem one funkcjonują jako przywileje dzieci i skutkują dyskryminacja wychowawców, ale nimi nie są. - A to dlatego, że każdy człowiek myślący od razu by protestował, ponieważ wie, że każdy przywilej jest zabójcą sprawiedliwości.
      - A bez sprawiedliwości żadna społeczność istnieć nie może, bo i prawo sprawiedliwym, a więc nie krzywdzącym nikogo nie będzie, i ludzkie oraz wspólnotowe cele sprawiedliwości nie będą realizowane.
      A to umiejętność osiągania tych celów jest i celem dla którego powoływani są wychowawcy - rodzice, opiekunowie, nauczyciele.
      Przywileje to patologia, coś, czego nie może być w społecznościach ludzkich, bo za nimi idzie zbrodnia.
      Prawa, które wynoszą się nad sprawiedliwość i ludzkie wartości, powołania i cele, zresztą też.


      "Jeśli cywilizowany człowiek nie okiełzna bestii, to bestia sama się nie okiełzna".

      Jedno zdanie, a dwie wielkie głupoty.
      1. Dziecko nie jest bestią. - To antywychowanie, a więc wychowanie ku satanizmowi może zrobić z niego bestię.
      2. Człowiek nie ma być cywilizowany, tylko kulturalny. Cywilizacja to pochodna kultury ludzkiej. - Dopiero później wyradzają się ku wojnom, tyranii i zbrodni - zwłaszcza za sprawą antywychowania dzieci i młodzieży..

    • Wychowanie#Natalia Julia Nowak

      "Żeby nauczyć człowieka kultury i wybić mu z głowy zwierzęce instynkty, potrzebny jest element siły i przymusu"

      Nieprawda. To wielowiekowy zabobon, który między innymi przysłużył się temu, że ludzie godzą się potulnie na bycie niewolnikami państwa. Dzięki temu można zabobonny lud hodować jak bydło. Dobre wychowanie jest takie: https://www.salon24.pl/u/gps65/875741,kary-i-nagrody-w-wychowaniu-dzieci

      • Wychowanie#Natalia Julia Nowak#GPS

        Samym "zrozumieniem" i "tłumaczeniem" jeszcze nikt nie uspokoił gówniarza, który podczas lekcji skacze po ławkach, szarpie rówieśników, bazgrze po tablicy, wyrzuca różne przedmioty przez okno i głośno popisuje się znajomością zagadnień dozwolonych od 18 roku życia. Odesłanie do "pani pedagog" też jeszcze nikomu nie pomogło, bo dla takiego gnojka jest to bardziej nagroda niż kara (zwolnienie z nudnej lekcji). Na łagodną perswazję można sobie pozwolić w trakcie pierwszej, a nawet drugiej próby przywrócenia małoletniego do porządku. Jeśli jednak "szlachetne zabiegi" nie pomagają, to logiczne i uzasadnione byłoby przejście do metod przymusu bezpośredniego. Prawo państwowe powinno wreszcie na to zezwolić.

        • Wychowanie#Natalia Julia Nowak#GPS#Natalia Julia Nowak

          Takie zachowanie świadczy o tym, że wcześniej popełniono błędy wychowawcze. Ja opisałem metody wychowawcze, a nie sposoby naprawianiu błędów. Gdy te metody zostaną źle przeprowadzone, to dziecko zostanie zepsute, nie będzie się nadawało do życia w społeczeństwie. Bicie go tylko utrwali ten stan. Metody naprawiania to osobny temat. Zgodzę się z tym, że nie powinno się mieszać dzieci dobrze wychowanych z dziećmi źle wychowanymi. Myślę, że dobrą reedukacją dla źle wychowanych dzieci jest szkolenie wojskowe. Myślę, że do takich wojskowych koszar można by zsyłać nawet małe, zepsute dzieci - oczywiście z odpowiednio przygotowanymi kapralami.