Gorące tematy: COVID-NEWS Antypartia Ruch Oporu 2020 Dyżury administratorów RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
53 posty 3900 komentarzy

Grzegorz GPS Świderski

GPS - Jestem skrajnie konserwatywnym arcyliberałem, Sarmatą, żeglarzem, paleolibertarianinem, katolikiem, informatykiem, trajkarzem i monarchistą. Myślę, rozważam, analizuję, politykuję, dyskutuję, dociekam, filozofuję, polemizuję, prowokuję.

Niewierny Tomasz w buszu języków

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Poznałem ostatnio bardzo ciekawą historię. Otóż pewien amerykański lingwista wybrał się do Amazonii, by studiować języki tamtejszych Indian. Jest on wykształconym językoznawcą z dużym dorobkiem naukowym.

        Jakkolwiek był też chrześcijaninem. Do Amazonii dotarł jako współpracownik organizacji, której celem było poznanie języków autochtonów. Głównym celem organizacji jest to, by przetłumaczyć Biblię na wszelkie znane języki. W Brazylii celem była nienachalna ewangelizacja – przetłumaczyć Indianom historię narodu wybranego po to, by ją po prostu poznali – bez agitacji, że to jest jakaś symboliczna prawda objawiona i ma znaczenie metafizyczne.

       No i on tam bardzo długo przebywał wśród jednego z plemion i dobrze poznał ich język. A przy okazji opowiadał Indianom biblijne historie. Po powrocie opublikował wiele prac analizujących ten język. Wywołał tym dużo kontrowersji. Wielu uznało jego dzieło za wiekopomne, odkrywcze, genialne. Atoli największy żyjący współczesny lingwista, którego teza życia, że każdy język naturalny jest rekurencyjny, została obalona tymi badaniami, uznał to za bzdury, a naszego bohatera nazywa hochsztaplerem. Napisał obszerną polemikę.

       Specjalnie nie piszę nazwiska bohatera tej opowieści, ani nazwiska tego czołowego lingwisty, ani nazwy plemienia. Kto się interesuje kognitywistką, łatwo rozpozna, o kogo chodzi, a szczegóły sobie wygugla. Chciałbym, byście potraktowali tę opowieść jak żydowską hagadą, w której nie ma znaczenia czy dana historia się wydarzyła naprawdę, czy nie. Grunt, że nie jest to opowieść fantastyczno-naukowa, ale realistyczna – mogła się wydarzyć.

       Otóż istotą sprawy jest to, że gramatyka języka tych Indian zawiera nieopcjonalny marker ewidencjalności. Opowiem o tym w dużym uproszczeniu, by przekazać istotę rzeczy. W ich języku gramatyczna odmiana wyrazów w zdaniu określa to, czy ten, kto wypowiada zdanie, mówi o własnym bezpośrednim doświadczeniu, czy też o tym, co mu ktoś inny przekazał. Nie da się w tym języku powiedzieć zdania: „Krowa szła polem” – odmiana wyrazów w tym zdaniu będzie powodować, że to będzie albo zdanie: „Widziałem krowę idącą polem”, albo: „Sąsiad mi mówił, że widział krowę idącą polem”. Więc cokolwiek ktokolwiek nam powie, to będzie zmuszony do podania źródła tej informacji.
       Efektem działania tego chrześcijańskiego lingwisty u tych Indian było to, że oni nie uwierzyli w chrześcijańskiego Boga, a lingwista stał się ateistą. Po prostu on nie mógł opowiadać Indianom historii biblijnych bez informowania na okrągło, w każdym zdaniu, że to są hagady, że to są opowieści zasłyszane, niepewne, niewiarygodne, nie wiadomo kto je przekazał. Oni mu tak długo nie wierzyli, że i sam przestał wierzyć.
       Po prostu u tych Indian już sama gramatyka pozwala odróżnić prawdę od plotki. Oczywiście każdy może kłamać, że coś widział czy coś przeżył – mogło mu się to wydawać, może konfabulować – ale zawsze, gdy to oszustwo się wyda, to idzie na jego prywatne konto. A gdy opowiada coś zasłyszanego, to każdy wie po gramatyce, że to są plotki i być może konfabuluje, więc wiedząc, że to opowieści z drugiej ręki, nadaje im małą wiarygodność. Taka gramatyka wytworzyła się wśród tych Indian dlatego, że najprawdopodobniej bardzo istotne dla nich było to, czy ktoś mówi to, co przeżył, czy też snuje bajdy.
       Ludzki język powstał z potrzeby plotkowania. Pierwotnie nie chodziło o przekazywanie informacji, ale o nawiązywanie kontaktów społecznych. Gadanie zastąpiło iskanie. Iskać mogły się tylko dwie małpy nawzajem, a gadać mogą aż cztery osobniki na raz. To powoduje, że możemy utrzymywać więzy międzyludzkie w większym stadzie. Tym plotkowaniem głównie zajmowały się samice, bo to im głównie zależy na więzach społecznych, bo samotnie nie są w stanie utrzymać swoich potomków. Samce przejęły to gadanie po to, by używać go do pozyskiwania samic – do tego, by je oczarować mową, co ułatwi kopulację, a zatem przetrwanie gatunku.
       Prawie wszystkie języki świata, jako sposoby plotkowania, rozwinęły bardzo bogatą kulturę językową – nie tylko beletrystykę, ale też poezję czy operę, czyli wyrafinowaną formę, w której semantyka się zatraca, a liczy się tylko syntaktyka i jej piękno. Jak chcę przekazać informację, to staram się mówić jasno, wyraźnie, klarownie i logicznie – a jeszcze lepiej to napisać. Aliści gdy rymuję, śpiewam, rapuję, a przy tym operuję też mimiką, tembrem głosu, gestami, to nie chodzi mi o informację, ale o otumanienie, oczarowanie, omamienie, zwabienie, zarobienie, owładnięcie, wykorzystanie. 
       Rozwój cywilizacji, a zatem zwalczanie natury przez kulturę, spowodował, że języki nastawione bardziej na przekazywanie informacji wymierały. Dziś dominują języki plotki, sztuki, retoryki, erystyki, polityki, erotyki, języki rekurencyjne, pozwalające operować kilkoma poziomami intencjonalności, czyli te ważniejsze – a języki prostych faktów są w mniejszości.
Grzegorz GPS Świderski
PS. Notki powiązane:
 

KOMENTARZE

  • calkiem sporo jezykow swiata posiada taki marker gramatyczny
    https://en.wikipedia.org/wiki/Evidentiality

    niepotrzebnie dorabia Kolega do tego fakty swojĄ haggade
  • @MacGregor 23:16:22
    To nie o to chodzi. W każdym języku można do zdania: "Krowa szła polem" dodać coś, co określi na ile to stwierdzenie jest prawdziwe, typu: "prawdopodobnie", "wydaje się, że", "chyba", "na pewno" etc... Ale ten język Indian jest specyficzny dlatego, że już sama forma gramatyczna zdania określa to, czy opisywane zdarzenie widział osobiście wypowiadający, czy też ktoś mu to powiedział.
  • "Po prostu
    u tych Indian już sama gramatyka pozwala odróżnić prawdę od plotki."
    -----------------
    u tych Indian już sama gramatyka pozwala odróżnić prawdę od plotki.
    ----------------
    Tak - bo ich język nie został skażony przez tych - co to ich ojcem jest diabeł. Tak,tak - nie,nie a reszta od Złego pochodzi.
    Wniosek?
    Jeżeli skażeniu ulegnie słowo - owemu skażeniu musi potem ulec wszystko. Dlatego tym Indianom nie jest potrzebna Biblia - zresztą i tak przenicowana przez dzieci diabła. Nie jest im potrzebna także ta nieprzenicowana nauka Jezusa Chrystusa.
    Dlaczego?
    Bo nieprzenicowane nauki Jezusa Chrystusa i On sam - potrzebne są tylko tym skażonym już przez dzieci diabła i będącymi pod ich wpływem Indian to nie dotyczy - przynajmniej do tej pory ich nie dotyczyło.
  • @demonkracja 09:55:34
    że niby Rzydzi psuja nawet gramatyki jezykow na swiecie? a za plamy na Sloncu też?
  • @GPS 23:45:25
    tosie nazywa marker ewidencjonalnosci i wystepuje w praiwe jednej czwartej jezykow swiata

    pozdr
  • @MacGregor 10:13:22
    "@demonkracja 09:55:34
    że niby Rzydzi psuja nawet gramatyki jezykow na swiecie? a za plamy na Sloncu też?"

    I jak krowy tracą mleko. Jeśli nie Rzydzi, to zimny czekista, który według naszego demonokraty wywija kosmatymi łapkami i nosi skafander kosmiczny.
  • @MacGregor 10:13:22
    ------------
    "że niby Rzydzi psuja nawet gramatyki jezykow na swiecie? a za plamy na Sloncu też?"
    ------------
    Albo szanowny @MacGregor chce poważnie dyskutować na zapodany, ciekawy temat przez @GPS albo wekslować ów temat w stronę tzw. jajec. To co - Jezusa Chrystusa z jego naukami nie wyłączając tego:
    tak, tak - nie, nie a reszta od Złego pochodzi - masz Pan za idiotę?
    To co - za psuciem języka - vide powyższy artykuł - natychmiast idzie w parze generowanie emocji a to ułatwia sterowanie ludźmi tym - co to ich ojcem jest diabeł. Rozumiesz Pan? Diabeł!
    Wniosek?
    Czy w czasach, kiedy człowiek wyszedł z jaskini - tak popsuty język i w związku z tym generowanie emocji - sprzyjałby rozwojowi czy w ogóle istnieniu człowieka na Ziemi? Czy na polowaniu na grubego zwierza czy będąc snajperem - pomaga zepsuty język w sensie - jak wyżej i idące z tym w parze - emocje? Jeżeli @MacGregor ma pojęcie o polowaniu - albo strzelectwie w ogóle - nie tylko tym strzelectwie wyczynowym - to będzie wiedzieć - o co chodzi.
    Wilki, wilki podchdzą! Wilki, wilki podchodzą! W końcu te wilki podeszły i nikt nie zareagował na:
    wilki, wilki podchodzą - ale bez wcześniejszego zepsucia języka - owe wilki by nie podeszły. Rozumiesz Pan, Panie @MacGregor.
    Czy Pan myślisz, że ten dzieciak robiłby sobie takie żarty - gdyby język nie był popsuty?
  • @MacGregor 10:15:07
    Ale w większości języków ten marker ewidencjonalności jest opcjonalny - jak się go pominie, to nie wiadomo skąd ktoś ma daną informację, a języku Indian to nie jest opcjonalne, nie da się powiedzieć zdania, które by nie zawierało markera ewidencjonalności.
  • @demonkracja 13:10:45
    Pierwotny język to był właśnie język emocji - bo służył do plotkowania, czyli nawiązywania więzów społecznych - nie chodziło w nim o przekazywanie informacji. I takie są dominujące języki świata - w tym polski, angielski czy hiszpański - w nich marker ewidencjonalności jest opcjonalny, ponieważ przy plotkowaniu, bajdurzeniu, opowiadaniu hagad, nie ma znaczenia czy się mówi prawdę, czy nie. Tu się nic nie psuło, takie było od początku. Dzięki temu w tych języka rozwinęła się bardzo bogata literatura, w której literatura faktu stanowi mały ułamek.
  • @GPS 19:04:56
    Panie @GPS - trudno z dzisiejszej perspektywy ocenić początek świadomego psucia języka. Natomiast na dzień dzisiejszy jesteśmy świadkami gmerania przy semantyce i jest to fakt namacalny. Takie gmeranie przy języku w ogóle ma miejsce - bo skoro na początku było słowo - to nie może być inaczej.
  • @demonkracja 21:00:31
    Takie gmeranie przy semantyce było od dawna! Przecież już Konfucjusz stwierdził, że reformę państwa należy zacząć od naprawy pojęć.
  • @GPS 21:20:49
    --------------
    "Takie gmeranie przy semantyce było od dawna! Przecież już Konfucjusz stwierdził, że reformę państwa należy zacząć od naprawy pojęć."
    --------------
    Ważne są intencję gmerania albo kto gmera przy języku - bo wtedy te intencje są czytelne. Zresztą mówimy o gmeraniu w kontekście psucia - a końcowym efektem tego gmerania ma być niemożność w ogóle - porozumiewania się.
  • @demonkracja 21:35:22
    Ja temu nie przeczę. Nawet notkę o tym kiedyś napisałem: https://www.salon24.pl/u/gps65/292665,wulgarna-pejoratywizacja-pojec-zepitetyzowanych

    Najgorsze w tym psuciu języka jest psucie pojęć takich szlachetnych słów jak na przykład: "liberalizm", "liberał", "liberalny" i nadawanie im jakichś lewackich znaczeń. Dzięki takiej manipulacji językowej ludziom wydaje się, że w Polsce mamy liberalizm, który nas niszczy. A tymczasem niszczy nas socjalizm. Ale nazywając socjalizm liberalizmem, można socjalizm rozwijać, czyli nas jeszcze bardziej dobijać.
  • Autor niby Konfucjusz
    "Od czego zacząłbyś naprawę świata?
    -przywróciłbym znaczenie słowom"
    To byłoby wielkopomne dzieło , gdybyśmy mogli przeczytać rzetelną informację , a nie zrelatywizowaną interpretację rzeczywistości.
    Tylko co zrobić z cwelebrytami,gwiazdami mediów i last but not least, z hordą "uczonych w prawie"?
  • @GPS 22:13:24
    Tak - zgoda - ale wracając:
    -------------
    "Pierwotny język to był właśnie język emocji"
    -------------
    Nie czuje Pan odwracania kota ogonem?
    Chodzi o to, że gmeranie przy języku ma wyzwalać emocje, które wcześniej natura wygasiła przy pomocy zastąpienia ich - językiem.
  • @demonkracja 07:59:46
    Język nie zastąpił emocji, ale je wzmocnił. Język wywodzi się ze śmiechu, śpiewu i plotek, czyli głównie z emocji. Język wyewoluował po to, by tworzyć i utrzymywać więzy społeczne lepiej niż poprzez iskanie się. Dzięki językowi człowiek pierwotny był w stanie utrzymywać trzy razy większe stada niż jego niegadający przodkowie - czyli mniej więcej 150-cio osobnikowe. Język pierwotnie służył plotkowaniu, a to nie wymaga precyzji, można operować mętnymi pojęciami. Precyzja zaczęła być potrzebna, dopiero gdy człowiek zaczął tworzyć cywilizacje, czyli stada milionowe.
  • Gramatyka u plemienia z Amazonii?
    Można prosić o nazwisko tego lingwisty? To mnie interesuje.
  • @Wican 11:56:43
    Tu film o nim: https://www.youtube.com/watch?v=5NyB4fIZHeU
    A tu jego wykład: https://www.youtube.com/watch?v=get272FyNto
  • @GPS 08:40:40
    Nie rozumiemy się. Emocje zaburzają myślenie lub je wprost wyłączają. Więc owe emocje mogą być bronią - i tyle. Np. podczas demonkraturowego, tzw. głosowania. podczas podejmowania decyzji w ogóle, etc.
    Wniosek?
    Emocję można włączyć słowem i to się robi z wyrachowaniem. Jeżeli wytworzy się słowa wytrychy - tym bardziej rozszerza się pole wzbudzania emocji. Te wytrychy to także psucie języka.
  • @Wican 11:56:43
    Każdy język ma gramatykę, nawet tak parciany jak chiński
    (np. wbrew pozorom chiński klasyczny był wyjątkowo gramatycznie prymitywny, nie miał już żadnych sufiksów, prefiksów etc, a nie miał jeszcze ani tonów ani typowych dla wspólczesnego chiskiego złożeń (compounding)

    Wbrew pozorom, im język mniej znany tym może mieć bardzij skomplikowana gramatykę :)

    pozdrawiam
  • @GPS 12:13:56
    A, czyli to jest ten słynny język piraha:

    https://pl.wikipedia.org/wiki/J%C4%99zyk_pirah%C3%A3

    https://pl.wikipedia.org/wiki/Daniel_Everett

    "Pod wpływem koncepcji prawdy, jaką napotkał u ludu Pirahã, powoli tracił wiarę i ostatecznie stał się ateistą" - zamiast on ich, to oni jego zewangelizowali :)
    Zapewne powalili go siłą filozoficznego argumentu ...
    Wysłałbym do nich naszego pana Dariusza Kosiura
  • @MacGregor 13:48:51
    W pierwotnych językach te sufiksy i prefiksy powodowały redundancję, bo to samo przekazuje kontekst. Ale ta redundancja była ważna, by zrozumieć, jak ktoś mówi z daleka, niewyraźnie. Ale wraz z rozwojem techniki - najpierw akustyki architektonicznej, a potem tub, mikrofonów czy głośników - możemy precyzyjniej słyszeć co ktoś mówi, nawet gdy jest na antypodach, i dlatego redundancja zanika.
  • @MacGregor 13:55:06
    Od początku było to wiadomo, bo choć w notce utajnione, ale tagi dałem...

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
1234567
891011121314
15161718192021
22232425262728

ULUBIENI AUTORZY

więcej