Gorące tematy: COVID-NEWS Antypartia Ruch Oporu 2020 Dyżury administratorów RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
54 posty 3900 komentarzy

Grzegorz GPS Świderski

GPS - Jestem skrajnie konserwatywnym arcyliberałem, Sarmatą, żeglarzem, paleolibertarianinem, katolikiem, informatykiem, trajkarzem i monarchistą. Myślę, rozważam, analizuję, politykuję, dyskutuję, dociekam, filozofuję, polemizuję, prowokuję.

Co może mówić polityk

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Polityk może coś mówić prywatnie, wtedy niech gada co chce - ale może też mówić publicznie i jest to albo kampania wyborcza, albo jakieś orędzie, czy przemówienie programowe.

       To, co mówi prywatnie, świadczy tylko o jego charakterze, intencjach czy uczciwości, a to, co mówi publicznie, świadczy o tym, co robił, robi lub zamierza zrobić w polityce.

       Jeśli polityk przedstawia jakąkolwiek propozycję programową, to oznacza, że chce ją narzucić przemocą. To jest najczęściej niedopuszczalne, niemoralne, nieefektywne.

       Szyciem butów powinien zająć się szewc. Jeśli polityk mówi o szyciu butów, to znaczy, że chce wprowadzić prawo dotyczące butów, to znaczy, że chce coś w tej kwestii narzucić przemocą. Więc sensowny, moralny, uczciwy polityk w ogóle nie powinien nic mówić o szyciu butów. Szyciem butów powinni się zająć fachowcy - te sprawy rozwiąże wolny rynek, sami obywatele w dobrowolnej współpracy, a nie aparat przemocy. Dokładnie tak samo jest z edukacją, służbą zdrowia, ubezpieczeniami, bankami i milionem innych dziedzin życia.

       Polityk publicznie może mówić tylko i wyłącznie o tym, do czego niezbędny jest monopol na przemoc na jakimś obszarze. Gdy mówi o biznesie, to jest politykiem zamordystycznego reżimu i należy go jak najszybciej pozbawić wszelkich wpływów i możliwości.

       Nie ma żadnej różnicy w tym, czy polityk chce nam urządzić życie w kwestii tego jak i czego uczyć nasze dzieci, jakie filmy i programy oglądać w telewizji czy w Internecie, jakich produktów używać, w jakim systemie służby zdrowia się leczyć, jak się zabezpieczać na starość czy jak używać naszych samochodów, czy jachtów - gdy te dziedziny reguluje ustawami i rozporządzeniami, a zatem używając przemocy, to postępuje niemoralnie i można go za to zwalczać wszelkimi możliwymi sposobami.

       Polityk powinien służyć tylko i wyłącznie do tego, by być legislatorem, a zatem ustanawiać ogólne prawo służące rozwiązywaniu konfliktów, oraz by być egzekutorem, a zatem urzędnikiem dbającym o wykonanie tego prawa, oraz by być dyplomatą, a zatem naszym reprezentantem w polityce międzynarodowej. I tylko o tym może mówić.

       Prawo dotyczące edukacji, służby zdrowia czy ubezpieczeń społecznych nie służy do rozwiązywania jakichkolwiek konfliktów. Więc politykom nic do tego. By uczyć, leczyć czy zabezpieczać się na starość nie jest potrzebny żaden aparat przemocy, w ogóle przemoc jest w tych dziedzinach zbędna - to można robić tylko i wyłącznie dobrowolnie i pokojowo. Więc gdy polityk o tym mówi, to znaczy, że chce nas zniewolić i wyzyskać.

       Przemoc jest potrzebna do tego, by się chronić przed złodziejami, bandytami, oszustami czy mordercami. I o tym polityk może mówić - o tym jak sformułuje prawo karne i jak je wykona.

       Przemoc jest potrzebna do tego, by się obronić przed atakiem innego państwa. O tym polityk może mówić - jak zbuduje armie, jak ją zorganizuje, jakie zawrze sojusze, jak obroni kraj przed potencjalnym zagrożeniem z zewnątrz.

       Więc uważajcie na polityków, którzy mówią o edukacji, służbie zdrowia, ubezpieczeniach społecznych, mediach, bankach, zasiłkach, wielkich budowach i w ogóle o biznesie - oni chcą Was okraść i zniewolić, chcą Was hodować jak bydło. Trzeba ich traktować jako wyjątkowych szkodników i nigdy nie należy na nich głosować. No, chyba że mówią, że chcą zlikwidować zamordystyczne prawo regulujące te dziedziny.

Grzegorz GPS Świderski

PS. Notki powiązane: 

KOMENTARZE

  • Ludzie nienaganni pod względem moralnym są złymi politykami
    Problem polityków polega na tym, że za dużo mówią, w związku z czym za mało słuchają innych, a już zupełnie nie starcza im czasu na myślenie.
    Ponieważ polityk sam nie wierzy w to, co mówi, jest zaskoczony, gdy inni mu wierzą.
  • Był w Kanadzie polityk, który nazywał się Tommy Douglas (1904-1986)
    Był pastorem protestanckim, absolutnie lewicowym. Bardzo długo pełnił funkcję premiera jednej z kanadyjskich prowincji, był liderem lewicowej partii.
    Czy prywatnie, czy publicznie mówił to samo, zawsze bardzo lewicowo, chociaż nie marksistowsko. Był wspaniałym mówcą i słuchali go nie tylko zwolennicy, ale i wrogowie.
    Jemu Kanada zawdzięcza uniwersalną ochronę zdrowia, bo on wprowadził w najpierw w swojej prowincji, a potem cała Kanada została objęta.
    Jest bohaterem narodowym.

    (Aktor Kiefer Sutherland jest jego wnukiem).
  • "Co może mówić polityk"
    -------------
    Polityk - to wytwór tzw. demonkratury - a tzw. demonkraturę z kolei wymyślono dla ludzi w Piekle - na ich pohybel.
    Wniosek?
    W ogóle nie powinno być żadnej tzw. demonkratury - a polityka jako taka - powinna występować tylko w stosunkach zagranicznych - i tyle. Jest jeden kraj i jedno optymalne wyjście z każdej sytuacji - dla kraju i ludzi - i koniec - i kropka - a co ponad - od Złego pochodzi.
  • @Anna-PK 18:38:51
    Uniwersalną ochronę zdrowia to każdy powinien wpierw sobie wprowadzić sam osobiście nie żrąc byle czego i za dużo nie chlejąc paląc itd itp
  • @GPS
    "Szyciem butów powinni się zająć fachowcy - te sprawy rozwiąże wolny rynek, sami obywatele w dobrowolnej współpracy, a nie aparat przemocy. Dokładnie tak samo jest z edukacją, służbą zdrowia, ubezpieczeniami, bankami i milionem innych dziedzin życia."
    ---> W tym sęk, że "aparat przemocy" ma w głębokim poważaniu samo szycie butów i nie ma najmniejszego zamiaru przeszkadzać w tym fachowcom. Za to nie omieszka wrzucać swoich "trzech groszy" w takich tematach jak dostarczanie surowców do tego szycia oraz w "dystrybucji" gotowych butów - a do tego już "fachowiec od szycia butów" niekoniecznie jest potrzebny.
    Dlatego z "szyciem butów" jest zupełnie inaczej niż "jest z edukacją, służbą zdrowia, bankami i milionem innych dziedzin życia". Do tego, z każdą z tych dziedzin, też jest zupełnie inaczej niż z pozostałymi.

    "Nie ma żadnej różnicy w tym, czy polityk chce nam urządzić życie w kwestii tego jak i czego uczyć nasze dzieci, jakie filmy i programy oglądać w telewizji czy w Internecie, jakich produktów używać... gdy te dziedziny reguluje ustawami i rozporządzeniami, a zatem używając przemocy, to postępuje niemoralnie i można go za to zwalczać wszelkimi możliwymi sposobami."
    ---> Co, jeśli tych ustaw i rozporządzeń polityk używa głównie w celu uchronienia dzieci przed niepożądanymi treściami, a te szkodliwe treści starają się przemycać w swoich programach wrogowie państwa lub wrogowie środowiska, które ten polityk reprezentuje...

    "Przemoc jest potrzebna do tego, by się obronić przed atakiem innego państwa. O tym polityk może mówić - jak zbuduje armie, jak ją zorganizuje, jakie zawrze sojusze, jak obroni kraj przed potencjalnym zagrożeniem z zewnątrz."
    ---> Jak można było, w tym miejscu, zapomnieć o wojnie hybrydowej... Inne państwo może świadomie wpływać - za pomocą swoich profesorów (nie tylko od medycyny), naukowców, edukatorów, przedstawicieli biznesowych, firm medialnych, bankierów... - na rozkładanie drugiego państwa od wewnątrz, poprzez odpowiednio kształtowaną "edukację, służbę zdrowia, ubezpieczenia, banki i miliony innych dziedzin życia"... Pzdr. :)
  • @1normalnyczlowiek 23:57:00
    "Dlatego z "szyciem butów" jest zupełnie inaczej niż "jest z edukacją, służbą zdrowia, bankami i milionem innych dziedzin życia""

    Dlaczego? Czym te dziedziny się różnią, że w jednych potrzeba monopolu, a w pozostałych nie, w jednych przemoc jest niezbędna, a w pozostałych nie?

    "Co, jeśli tych ustaw i rozporządzeń polityk używa głównie w celu uchronienia dzieci przed niepożądanymi treściami, a te szkodliwe treści starają się przemycać w swoich programach wrogowie państwa lub wrogowie środowiska, które ten polityk reprezentuje..."

    Przecież wyraźnie napisałem, że kodeks karny jest właśnie tym, czym powinien się zajmować polityk. Kodeks karny jest potrzebną ustawą. Niepotrzebne są tylko te, które regulują, czyli utrudniają uczciwy biznes.

    "Jak można było, w tym miejscu, zapomnieć o wojnie hybrydowej... "

    Obrona przed atakiem i obrona przed potencjalnym zagrożeniem z zewnątrz jak najbardziej obejmuje wojnę hybrydową.
  • wal się
    polityk, który wreszcie zakaże robienia butów na pustych podeszwach zyska moją dozgonną wdzięczność.

    Puste podeszwy mają to do siebie, że ulegają najpierw zbiciu (ścienieniu), co przyprawia o bóle stóp i kostki, a potem się rozlatują, podczas gry reszta buta jest jeszcze cała. Marnowanie materiału i szkodzenie ludziom w imię zysku, ale to przecież ideologia GPSa i Korwina. Tak właśnie ma być. Robić ludzi w konia, czyli nabierać.

    Niestety, nie zawsze da się wykryć, że podeszwa jest pusta. Trudno więc wybrać buty, lepsze buty. Zazwyczaj ludzie nabierają się na twardsze podeszwy, które też są puste, ale i tak ulegają destrukcji, wolniej, ale co z tego. Zasada, but cały, podeszwa w strzępach, nadal obowiązuje.

    Niepilnowany szewc nie może się zajmować szyciem butów, bowiem wyznając ideologię GPSa będzie oszukiwał i wciskał ludziom kiepskie obuwie, co zwiększy mu sprzedaż. Tak, tak, Panie GPS, produkcja bubli nie dyskwalifikuje w dzisiejszym świecie.

    Ja już z rozpaczy doszedłem do tego, że każde nowo kupione buty przed pierwszym włożeniem traktuję ---- wiertarką, wiercę otwory od środka i wstrzykuję silikon. Ohydnie to wygląda, ale przynajmniej przedłuża żywot podeszwy.

    I tak mamy ze wszystkim produkowanym według ideologii GPS. Wszystkie te buble, których "wolny rynek" jest pełen, trzeba uzdatniać do użytku.
  • @interesariusz z PL 07:30:52
    Ja mam podobne zdanie do GPS. Nie rozumiem tego tekstu z butami. Pan chce żeby politycy narzucali jakie buty ma się produkować ? Chce Pan porządne buty to niech Pan idzie do szewca który zrobi buty na obstalunek, tyle że będą kosztowały sporo drożej. Dzisiaj produkuje się dużo, tanio, a wyprodukowane dobra mają służyć krótko.
  • @marek500 08:18:14
    Tak, szanowny Panie Marku, Pan jesteś za strzyżeniem frajerów, którzy nie są w stanie bronić się sami, tymczasem frajerzy muszą skrzyknąć się i ustanowić polityka, który zabroni np. mordowania kloszardów na ulicy, albo marnowania surowca na produkcję kiepskich butów.

    Powiedzmy, że buty wyprodukowane z tych samych kiepskich materiałów, ale bez nadmiernych oszczędności, byłyby w produkcji droższe o 20%, a to znaczy, że ich cena wzrosłaby o ~10%. Koszt butów u szewca to wzrost kosztu 500%, ponadto buty od szewca wcale nie byłyby dobre, nie mówiąc już o tym, że ja szewca nie widziałem od dziesięcioleci.

    Bardzo dobrze, że politycy narzucają różne rzeczy, chociaż wiele z ich pomysłów jest idiotycznych. Ale jest to lepsze, niż korwinowa wolna amerykanka, w której każdy musi być cwańszy od oszusta. Ile energii każdemu zabierałoby walczenie z oszustwami? Każdy musiałby mieć swój lab, aby zweryfikować skład leku kupiony w aptece.
  • Dobrze byłoby wiedzieć, o czym się pisze
    W butach narciarskich Salomona, które ja używam, jest regulacja podłużnego i poprzecznego pochylenia podeszwy, mniej więcej o milimetr.

    Podeszwa buta, pusta w środku, zapada się stopniowo milimetr po milimetrze. Początkowo proces jest niezauważalny dla użytkownika, i nie potrafi zgadnąć, dlaczego jego stopy "coraz bardziej się męczą".

    Nie tylko powinien być zakaz produkcji takich butów, ale i producenci winni ponieść odpowiedzialność karną z narażenie ludności na utratę zdrowia.

    Kiedyś buty zapadły mi się podczas wycieczki górskiej. Trzeba było dojść wiele kilometrów do cywilizacji. Kości śródstopia i ścięgna stopy bolały mnie półtora roku, i żaden mądry lekarz z "wolnego rynku", jak i "niewolniczej publicznej służby zdrowia" nie potrafił na to nic zaradzić. A ja kuśtykałem, złorzecząc Korwina i jemu podobnych.
  • @GPS 02:20:10
    "Dlaczego? Czym te dziedziny się różnią, że w jednych potrzeba monopolu, a w pozostałych nie, w jednych przemoc jest niezbędna, a w pozostałych nie?"

    ---> Niepotrzebnie jakiś wpływ - w tym wypadku wpływ państwa - z góry nazywasz "monopolem" lub "przemocą". Dyskusyjną rzeczą jest właśnie moment, kiedy określony, czasami wręcz konieczny wpływ państwa, dopiero, ewentualnie, może przekształcić się w "monopol" lub w "przemoc".
    Wszystko to zależy zarówno od definicji państwa jak i od tego, czego obywatele oczekują od państwa, nie tylko zgadzając się być jego obywatelami, ale i łożąc (w podatkach, opłatach, składkach) na całą administrację i aparat państwa. Śmiem twierdzić, że jednak obywatele oczekują nie tylko tego, by w pewne sfery życia państwo się nie wtrącało, ale oczekują czy wręcz wymagają, żądają od państwa zapewnienia bezpieczeństwa zewnętrznego (odporności na wszelkie wpływy, roszczenia, zakusy obcych państw) oraz - zapewnienia bezpieczeństwa wewnętrznego (w dziedzinie zdrowia, sytuacji losowych, katastrof a także w dziedzinie wspierania określonego modelu wychowania dzieci i młodzieży, edukacji czy wręcz określonego światopoglądu).
    A skoro obywatele tego oczekują, to czy możemy spełnianie tych oczekiwań nazywać "przemocą"... :)
  • @1normalnyczlowiek 10:21:05
    Wszystko co robi państwo to jest przemoc: https://www.salon24.pl/u/gps65/347972,panstwo-to-aparat-przemocy
  • @GPS 11:59:28
    "Wszystko co robi państwo to jest przemoc"
    "My potrzebujemy wolności a nie socjalizmu! My potrzebujemy wolnego rynku a nie demokracji. "

    ---> To dogmaty, zakładające, że jeśli państwo nie będzie wtrącało się w określone dziedziny, to one będą się rozwijały (lub zwijały) samodzielnie...
    Niestety prawda jest taka, że wokół (w kraju i poza krajem) funkcjonują potężne ośrodki władzy (związane z innym państwem lub nie związane z żadnym państwem), które tylko czekają na taką okazję, by jawnie lub kuchennymi drzwiami, przejąć edukację, banki, itp. Tak więc, stanie na straży własnych zasobów nie jest przemocą... Podobnie nie jest przemocą stanie, organów państwa, na straży przestrzegania reguł wolnego rynku i wolnej konkurencji.

    "Redystrybucja nie tworzy bogactwa tylko je trwoni!!!"

    ---> Kolejny dogmat nie znajdujący potwierdzenia w realnym życiu.
    Od lat powtarzam, że:
    "W przyrodzie nic nie ginie - szczególnie pieniądze!"
    Otóż, "bogactwo" też nie ginie... ale trafia albo do kieszeni nielicznych (którzy miliony wydają na waciki) albo do kieszeni zdecydowanej większości obywateli (którym bez tego "bogactwa" żyłoby się i rozwijało znacznie gorzej!).
    Który wariant jest lepszy?
    Według mnie, ten drugi, bo o wiele większa liczba ludzi zaspokoi swoje potrzeby, także edukacyjne, rozwojowe a więc sprawi, że tego "bogactwa" w przyszłości będzie o wiele więcej (także do redystrybucji) niż gdy to "bogactwo", ten nieustannie wytwarzany dochód narodowy, będzie trafiał tylko do nielicznych
  • Nic tak nie utwierdza libertarjanizmu jak ściśle określenie co komu
    wolno mówić, pisać i głosić. Libertarianie jak dojdą do władzy, to jasno określą ile kto ma mieć wolności.
  • @Anna-PK 18:52:15
    Dojście libertarian do władzy w państwie, to jest sprzeczność sama w sobie. To tak jakby stwierdzić: gdy wegetarianie zaczną jeść mięso, to jasno określą, jakie jedzą mięso. Takie gadanie to jest złośliwość, ale sensu to nie ma.

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
1234567
891011121314
15161718192021
22232425262728

ULUBIENI AUTORZY

więcej