Gorące tematy: Iran i Irak vs USA Ryszard Opara: „AMEN” Dyżury administratorów RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
101 postów 4024 komentarze

Grzegorz GPS Świderski

GPS - Jestem skrajnie konserwatywnym arcyliberałem, Sarmatą, żeglarzem, paleolibertarianinem, katolikiem, informatykiem, trajkarzem i monarchistą. Myślę, rozważam, analizuję, politykuję, dyskutuję, dociekam, filozofuję, polemizuję, prowokuję.

Nieśmiertelność

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Jako ludzie religijni wierzymy, że człowiek ma nieśmiertelną duszę. Ale rozwój nowoczesnej technologii może spowodować, że już nie będzie potrzebna wiara, ale ta nieśmiertelność stanie się faktem.

       Dzięki rozwojowi sztucznej inteligencji i nanotechnologii informacje jakie mamy w mózgu, czyli nasze jestestwo, a zatem duszę, będzie można utrzymywać wiecznie - bo albo nośnik tej duszy uczyni nas nieśmiertelnymi poprzez metody powstrzymania starzenia się (biologicznie albo mechanicznie), albo uda się to jestestwo przenieść na inny, trwalszy nośnik, który będzie można wiecznie reperować. Czy ziszczenie się takiej możliwości spowoduje zanik religijności? Czy wiara stanie się zbędna?

       Moim zdaniem nie. Zawsze będziemy musieli mieć nadzieję na nieśmiertelność duszy, bo ta technologiczna nieśmiertelność nie będzie doskonała. Zawsze będziemy mogli ulec wypadkowi albo się samounicestwić z powodu depresji, więc śmierć fizyczna zawsze będzie zagrożeniem. No i wciąż czeka nas śmierć po przekształceniu się Słońca w czerwonego olbrzyma, potem po wpadnięciu w czarną dziurę, a na końcu po doczekaniu termicznej śmierci wszechświata. Tego bez wiary w transcendencję nie przeskoczymy.

       No i to właśnie różni naukę od wiary, śmiertelność od nieśmiertelności, skończoność od nieskończoności, wiedzę od nadziei, świadomości od duszy. To drugie jest niezbędne by odkryć to pierwsze. Musimy mieć wiarę w transcendentną nieśmiertelność duszy, by przedłużyć swoje istnienie najpierw o te kilka miliardów lat, które są jeszcze w miarę pewne.

       Nauka prorokuje termiczną śmierć wszechświata, czarna dziura zatrze wszystkie informacje. Gdyby na tym poprzestać, to należałoby umrzeć od razu, bo i tak nic nie ma sensu, koniec jest nieunikniony. Ale jednak widzimy, że istnieją lokalne fluktuacje, co pozwala nam wierzyć, że przynajmniej lokalnie da się przezwyciężyć II zasadę termodynamiki i dążyć do zmniejszenia entropii.

       Póki co lokalnie postęp technologiczny zmniejszający entropię jest wykładniczy. To da nam miliardy dodatkowych lat czasu na przemyślenie problemu. Pomyślmy o umyśle jako o duszy, a przeskoczymy fizykę. Więc pomyślmy najpierw o tych najbliższych 25 latach, po których przejdziemy przez kolano wykładniczego postępu technologicznego i wejdziemy w osobliwość.

       Moim zdaniem dwie sprawy są prawie pewne: sztuczna inteligencja przewyższy ludzką wielokrotnie i odkryje sposób na powstrzymanie starzenia się biologicznych organizmów. To pozwoli uzyskać nieśmiertelność na jakieś 4 miliardy lat zanim Słońce spali Ziemię.

       Najpierw zaczerpnijmy powietrza, co pozwoli przeżyć kilka minut. A jak wypłyniemy i się rozejrzymy, to wymyślimy jak dopłynąć do najbliższej wyspy nawet w kilka godzin. A na wyspie pomyślimy jak dotrzeć do kontynentu w tydzień. Tak możemy wędrować w nieskończoność.

       Do wypalenia się Słońca jest jeszcze tyle czasu, że zdążymy wymyślić sposób na opuszczenie Układu Słonecznego. Do wchłonięcia nas przed czarną dziurę w środku Drogi Mlecznej jest jeszcze czas, by zdołać opuścić naszą galaktykę. Coś się wymyśli, by opuścić też ten marznący wszechświat. Póki co wymyślmy tę sztuczną inteligencję lepszą od nas, bo nasza, biologiczna, za długo będzie ewoluować. Wiara w faktyczną nieśmiertelność duszy pozwoli nam przetrwać każdy etap tej podróży bez popadnięcie w depresję.

       Wiara w to, że wymyślając lepszą od siebie inteligencję czy likwidując biologiczny proces starzenia się wchodzimy w kompetencje Boga, że to jest jakaś uzurpacja, herezja, że to jest złe, jest głupia. Boga nigdy nie przeskoczymy. Ostrzeganie przed postępem technicznym jako jakimś procesem likwidacji wiary religijnej, to jak straszenie piekłem grożącym za tworzenie urządzeń elektrycznych, bo miotanie piorunami to zastrzeżona kompetencja bogów, której nie wolno tykać. Wstrzeliliśmy się w niebo i Boga tym nie zraniliśmy. Wykryliśmy ewolucję i tym procesu boskiego stworzenia nie zlikwidowaliśmy. Więc gdy uczynimy nasze ciało nieśmiertelnym, też Boga w niczym nie urazimy. Nie ma przykazania: "nie próbuj żyć wiecznie", jest: "nie zabijaj", a zatem nie powstrzymuj życia. Więc życie 4 miliardy lat nie będzie żadnym grzechem.

Grzegorz GPS Świderski

PS. Notki powiązane: 

KOMENTARZE

  • @ Autor
    "No i wciąż czeka nas śmierć po przekształceniu się Słońca w czerwonego olbrzyma, potem po wpadnięciu w czarną dziurę, a na końcu po doczekaniu termicznej śmierci wszechświata. Tego bez wiary w transcendencję nie przeskoczymy."

    O ile nie mam nic przeciwko wierze w transcendencję, to prosiłbym o więcej optymizmu. W oryginalnej skali Kardaszowa są tylko trzy poziomy, ale skala została "doprawiona" przez Asimowa i na siódmym poziomie istnieje możliwość kreacji nowych wszechświatów w liczbie wedle uznania...
    Wiem, że to trudne osiągnąć poziom siódmy, ale podejrzewam, że jako ludzkość mamy na to być może i kilka miliardów lat. Kontakty z innymi cywilizacjami powinny to dodatkowo przyspieszyć .
    Oczywiście istnieje wiele niebezpieczeństw, których powinniśmy być świadomi, ale też chyba do końca nie wiemy jak ważna jest nadzieja - jedna z cnót. Rozumiemy ją chyba nadal na poziomie ludu słuchającego kazań z ambony (co absolutnie nie jest złe), ale jej znaczenie (i innych cnót też) może być w innych aspektach (wymiarach?) wręcz mechaniczne.

    5*

    Ukłony
  • @ Autor, All
    O wydłużaniu życia jest też ostatni odcinek Polaraxy:

    https://www.youtube.com/watch?v=J80j_tiG40M

    O ile o fulerenach dowiedziałem najprawdopodobniej w drugiej połowie lat dziewięćdziesiątych u.w. to właściwości antyoksydacyjne C-60 i możliwość wydłużenia życia są dla mnie czymś nowym.
    Obiecujące jest też to, że u szczura, któremu wydłużono życie nie znaleziono w ogóle żadnych zmian nowotworowych...

    https://en.wikipedia.org/wiki/Buckminsterfullerene
    https://pl.wikipedia.org/wiki/Buckminsterfulleren

    A w ogóle to polecam odcinek 67:
    https://www.youtube.com/watch?v=FXE3mpP1kLQ

    Jest coś o die glocke, czerwonej rtęci, broni atomowej RPA, maszynie Z, serum 525 i czymś co się wiąże w pewien sposób z nieśmiertelnością czyli o podróżach w czasie - może dzięki temu uda się znaleźć sposób na nieśmiertelność szybciej niż się przypuszcza.
  • Oooo!
    ----------
    "Jako ludzie religijni wierzymy, że człowiek ma nieśmiertelną duszę. Ale rozwój nowoczesnej technologii może spowodować, że już nie będzie potrzebna wiara, ale ta nieśmiertelność stanie się faktem."
    ----------
    Wiemy, że masło jest masłem ale dzięki... - ono znów stanie się masłem.
    Taki sens oddał autor zawarty w powyższym cytacie.
    Pan chcesz skafander kosmiczny - jakim jest ciało człowieka na Ziemi - uczynić nieśmiertelnym? Pan chcesz mnie czy innych czyli ten właściwy, nieśmiertelny, samodzielny, niematerialny byt w formie inteligentnej energii - zamknąć na zawsze w skafandrze na Ziemi?
    Wniosek?
    No dobrze - a co na to Ten - co to nam delegację na określony czas pobytu na Ziemi - wypisuje?
  • @demonkracja 09:16:53
    Skafandrum jako rzecz powinien sam w sobie być nieśmiertelny, a jednak można go... zabić. Co więcej toto potrafi się rozmnażać.... Potrafi może Pan się "przebrać"? ;-)

    Z niecierpliwością oczekuję odpowiedzi.

    Ukłony
  • Po pierwsze : czy dusza, to jest to co mamy w mózgu? kto to tak ogłosił?
    ....czyli wg tego co piszesz, to ten kto więcej wiedzy w mózgu, ten ma lepszą duszę?
    Praktyka... tak tak... praktyka, przekazana nam poprzez mistyków, czy chociażby przez dusze, które przeszły już przez Bramę śmierci, świadczy o zupełnie czymś innym.
    Owszem wiedza tak, ale nie o świecie a o Panu Bogu.
    To właśnie dzięki wiedzy o świecie, człowiek popadł już w taką pychę, że obecnie niemal hurtowo ląduje po śmierci w Piekle, które... niestety dla nas istnieje. Więc musimy uważać byśmy sie tam nie znaleźli po naszej śmierci a wiedza o świecie, z całą pewnością nas przed tym nie ustrzeże.
    Żeby nie męczyć Cię mistykami, posłuchaj sobie wspomnienia zwykłej biednej austriackiej wieśniaczki, która w młodości ślubowała Matce Boskiej, że chce się poświęcić pomocy cierpiącym duszom czyśćcowym (tak, tak cierpiącym, bo w Czyśćcu, gdy nie chciało się nam poznawać Pana Boga poprzez Wiarę, musimy Go poznawać przez ogień).
    Tutaj masz e-booka książki dziennikarza Nicky Eltz'a który zdążył zrobić z tą wieśniaczką - Marią Simmą wywiad, bo zmarła ona stosunkowo niedawno :
    https://www.youtube.com/watch?v=mjduFq0ViFU&t=53s

    Szanowny Kolego, zanim coś napiszesz to by być rzetelnym, musisz zagłębić się w dziedzinę o której piszesz, no z każdego słowa (szczególnie tego pisanego, bo ma większy zasięg) będziesz TAM rozliczany.
    Nawróć się więc i zacznij swoje zadośćuczynienie poprzez pisanie o Panu Bogu, ale nie tym neokatechumenalnym, oazowym, "odnowionym" w tych różnych Światłach i Odnowach...

    Pozdrawiam serdecznie
  • @Jan Paweł 11:02:22
    Święta Siostra Faustyna, wcześniej Halinka Kowalska, po 3 klasach szkoły podstawowej, została przez Św Michała Archanioła zabrana kiedyś pod tron Pana Boga i TAM zobaczyła swoje miejsce po śmierci, jeżeli wypełni na Ziemi WOLĘ Pana Boga.

    Jak wiemy (już z opisów sióstr, które były przy jej śmierci), umierała bardzo spokojnie, uśmiechnięta, zadowolona z tego że idzie już do Pana Boga...

    Miała tylko 3 klasy szkoły podstawowej, czyli umiała pisać, czytać i rachować (może do tysiąca, może do 10, 100 tyś) i to wszystko. TAM nie liczyła się jej wiedza o świecie a o Panu Bogu, o pogłębianie której dbała od dziecka.
    Miała to szczęście, że urodziła się w pobożnej (normalnej kiedyś) rodzinie i nie było jeszcze wtedy telewizora i rozpasanego dookoła satanizmu pod różnymi postaciami...
    Miała bardzo głęboką wiedzę o Panu Bogu, bo pogłębiała ją całe swoje życie.
    Nie zmarnowała pod tym względem ani jednego dnia...
    Jak my dzisiejsi ludzie wyglądamy w tym kontekście?
    Z czym my pójdziemy do Pana Boga? Z wiedzą o teorii względności i o kwarkach? A TAM dowiemy się, że możemy tą wiedzę... spuścić do ubikacji...?
    Marny nasz los, jeżeli od dzisiaj nie postanowimy nie zmarnować już ani jednego dnia na poznawanie Pana Boga...

    Jak to zrobić najszybciej?...
    Pismo Święte i "Orędzia na Czasy Ostateczne które właśnie nadeszły" (nie za miliard lat a właśnie teraz)...

    Chcesz umierać z uśmiechem tak jak Św Siostra Faustyna, O.Pio itd, itd, itd... nie zmarnuj już od dzisiaj, ani jednego dnia.

    Pozdrawiam raz jeszcze:-)
  • @Jan Paweł 11:18:09
    "Orędzia na Czasy Ostateczne, które właśnie nadeszły" są dostępne u ks. Natanka w 29-ciu już tomach i licznych tematycznych kompilacjach, jak np "Kontemplacja Boga Ojca", "Kontemplacja Jezusa Chrystusa", Kontemplacja Ducha Św", "Kontemplacja Matki Boskiej", "Rekolekcje kapłańskie", "Rekolekcje małżeńskie" itd, itd...
    Są dostępne w Pustelni Niepokalanów w Grzechyni lub na stronie :
    http://www.regnumchristi.com.pl/?mod=site_w1&id=236
  • @Jan Paweł 11:24:54
    NIE ZMARNUJ JUŻ OD DZISIAJ, ANI JEDNEGO DNIA...
  • @Jasiek 10:33:53
    ---------
    "Skafandrum jako rzecz powinien sam w sobie być nieśmiertelny, a jednak można go... zabić. Co więcej toto potrafi się rozmnażać.... Potrafi może Pan się "przebrać"? ;-)"
    ---------
    1. Świat materialny - nie jest nieśmiertelny - dlatego w odniesieniu do niego nie można używać pojęcia nieskończoności. Nawet atom wodoru podlega procesowi starzenia.
    2. Skafander można uszkodzić ale nie można go zabić. Skafander ulega rozkładowi (z pyłu powstałeś i w pył się obrócisz) - kiedy my go opuszczamy. Skafander opuszczamy w zależności od rozmiarów jego uszkodzenia. Choroba to też uszkodzenie skafandra. Skafander powinniśmy opuszczać naturalnie - kiedy delegacja pobytu na Ziemi wypisana przez samego Boga - nam się skończyła.
    3. Skafander - się "rozmnaża" ale pod warunkiem, że wcześniej Bóg postanowił ów skafander zasiedlić duszą.
    4. Nie można się samemu przebrać w skafander - bo to Bóg nami zasiedla skafandry - a dzieje się to z poziomu świata niematerialnego.
    Ukłony
  • Dusza jest sercem mózgu człowieka
    Szanowny Panie GPS -

    Znakomity artykuł - gratuluję.
    Przepraszam za spóźniony nieco komentarz - ale byłem w podróży.

    Przez ostatnie kilka lat, po rozmaitych doświadczeniach swojego życie, coraz częsciej zastanawiam się nad mozliwościami nieśmiertelności dla ludzkości.
    Zgadzam się, że dzięki rozwojowi nowoczesnych technologii - sztucznej inteligencji i nanotechnologii - nieśmiertelność jest możliwa i że to tylko kwestia czasu. (Oczywiście zależna od tego czy rasa ludzka będzie wogóle istnieć - czy nie dojdzie do wcześniejszej "samozagłady").

    Osobiście jestem przekonany, że dusza człowieka, która jest sercem mózgu człowieka - jest nieśmiertelna.
    Dusza jest darem Pana Boga dla człowieka - i tylko ludzie mają duszę.
    Zwierzęta nie posiadają duszy.
    Dusza jest doskonałą - "Boską" formą, nieskończonej energii ożywionej oraz stałej, która właściwie nie ulega żadnym zmianom otoczenia.

    Ciało człowieka (i zwierząt) jest zbiorem rozmaitych form energii ożywionej zmiennej, które poprzez ciągły rozwój oraz rozmnażanie - ulegają ciągłym zmianom a jednocześnie są w rozmaity sposób wrażliwe na różne zmiany środowiska.
    To właściwie główny powód "śmiertelności".

    Rozwój sztucznej inteligencji - oraz zrozumienie zasad fizyki kwantowej, które są podstawą życia na Ziemii - i we Wszechświecie -
    oraz praktyczne zastosowania kontroli i korekty rozmaitych form energii ożywionej zmiennej - może doprowadzić w przyszłości do połączenia
    duszy i ciała człowieka - na zawsze...
    - osiągając w ten sposób stan nieśmiertelności...

    Codziennie myślę na ten temat; rozważam rozmaite możliwości oraz piszę na ten temat książkę...

    Być może to tylko moje marzenia, ale misją mojego życia stało się i jest
    wprowadzenie ludzkości na drogę do nieśmiertelności...

    Zobaczymy - przyszłość pokaże...

    Pozdrawiam serdecznie
  • @Ryszard Opara 14:25:10
    Szanowny panie Ryszardzie, czy naprawdę chciałby pan spędzać swoją nieśmiertelność (bo jesteśmy nieśmiertelni. Wszyscy przekonamy sie o tym w momencie śmierci) na tym tutaj świecie?,
    pełnym wojen, terroru, kataklizmów, coraz bardziej wymyślnych chorób, wszelakiego zboczenia, zdziczenia itd, itp (bo mógłbym wyliczać długo jeszcze)?

    Powiem może krótko tak, już samo znudzenie np 10-cio tysięcznym zjazdem na nartach z tej samej, każdej już na tym świecie góry, opłynięciem superluksusowym jachtem, po raz tysięczny już dookoła kuli ziemskiej, setny skok z kosmosu na super-spadochronie w super-kombinezonie, możliwość posiadania każdej kobiety na tej kuli ziemskiej itd, itd musi prowadzić i jak praktyka pokazuje, prowadzi do skrajnego zdziczenia, takiego jak w przypadku - nazwijmy to - grupy Epsteina, który jak wiemy samolotem - super- salonką woził znudzone "eilty" (różnorakie) tego świata na swoją super urządzoną wyspę, na sadystyczne pedofilskie orgie. Teraz pewnie jakiś jego następca kupił tą wyspę.

    Zakładam, że po depopulacji, która tym chorym na ziemską "nieśmiertelność" umysłom, jawi się jako jeden ze sposobów na zatrzymanie tej Kuli ziemskiej tylko dla siebie, pozostanie tylko - jak oni sobie myślą - 500mln ludzi (większość jako ich lokaje), więc tych zasobów ziemskich zostanie może na trochę dłużej. A co potem?
    Szukamy życia na Marsie, Księżycu, Venus itd?

    Panie Ryszardzie, czy Pan Bóg wymyśliłby takiego bubla...?

    Nasz życie wieczne jest doskonałe, oczywiście o ile tu w czasie tego sprawdzianu na jaki zostaliśmy wszyscy posłani tu na tą Kulę ziemską, udowodnimy Panu Bogu, że nie zdradzimy Go tak jak to zrobiła kiedyś część Jego Aniołów z najwyższym Lucyferem (niosącym światło) na czele...

    Jak wiemy, (także już z praktyki np księży egzorcystów, ale także i osób które doświadczyły na sobie działania diabła) zbuntowane Anioły zostały strącone w otchłań piekielną, którą one same "stworzyły".
    To nie Pan Bóg stworzył Piekło, jak niektórzy próbują insynuować.

    Panie Ryszardzie, my ludzie, żyjący jeszcze tu na tej Ziemi, nie mamy innego wyjścia, jeżeli chcemy swoją NIEŚMIERTELNOŚĆ spędzić w doskonałym (a nie ułomnym, tym ziemskim) Niebie, jak tylko i wyłącznie, żyć tu na tej Ziemi ZGODNIE Z PRAWEM BOŻYM. Musimy wypełnić tutaj wolę Pana Boga, a nie ulegać podszeptom Szatana, byśmy po naszej śmierci, na swoim SĄD-zie, gdzie będziemy sami, bez przyjaciół, nie usłyszeli od Szatana : "NIE UMARŁEM ZA NIEGO A MI SŁUŻYŁ... JEST MÓJ!"...

    BO TAK WŁAŚNIE SIĘ TO ODBYWA.

    Skąd to wiemy? Ano z danych nam na przestrzeni wieków, w ciągu tych 2tyś lat, spójnych ze sobą bardzo wielu już przekazów.
    W zasadzie każde miejsce na Ziemi w każdym wieku dostało takie przekazy.
    Ostatnio ludzkość właśnie w Polsce, dostaje od Pana Boga bardzo bogate przekazy w postaci "Orędzi na Czasy Ostateczne które właśnie nadeszły"...
    Zachęcam do zapoznania się z nimi, bo ich bogactwo jest nieprzebrane a TAM będziemy "rozliczani" ze znajomości naszego Boga, jedynego, bo innego nie ma.

    Pozdrawiam serdecznie
  • @Jan Paweł 16:36:28
    Panie Ryszardzie, dodałbym może jeszcze tylko, że Pan Bóg i tak ma do nas ludzi wyjątkową cierpliwość, że nie skasował jeszcze tego świata, a jak już coraz więcej ludzi dochodzi do tej myśli, "zasila" światowe zasoby paliwowe, by chyba jak najwięcej ludzi się zbawiło.

    Wyjaśnię może o co chodzi z tym "zasilaniem". Otóż, jak nas już straszyli w latach '70 ub wieku, kryzys paliwowy miał być symptomem końca paliw. Ile razy od tamtego czasu wzrosła ilość samochodów jeżdżących po tym świecie? 10, 100, 1000 itd razy?
    Ile razy wzrosła w tym czasie ilość paliwożernych TIR-ów? także 10, 100, 1000 itd razy?
    Czy w tym czasie były juz tzw statki CARGO, których tylko 20 produkuje tyle zanieczyszczeń ile produkuje cała światowa motoryzacja, a pływa tych statków po całym świecie 61tyś!...

    Ilu więc krotnie wzrosło więc od lat '70 zużycie paliw płynnych?
    Podobna sytuacja jest ze światowymi zasobami gazu. Jak potężne muszą być te "pojemniki" wewnątrz Ziemi, by te miliony, czy już może nawet miliardy m3 gazu mogły ogrzewać nasze domy, ale przede wszystkim w przemyśle wytwarzać różne produkty...

    Niektórzy branżowcy zaczynają się coraz częsciej zastanawiać : Kto zasila te światowe zbiorniki?

    Panie Ryszardzie, dostajemy od Pana Boga już aż tak bardzo widoczne bonusy, byleśmy tylko zasłużyli na Zbawienie w Jezusie Chrystusie...
    A my tutaj rozprawiamy o... nieśmiertelności ziemskiej:-)

    Zadam raz jeszcze to pytanie : czy pan rzeczywiście chciałby swoją nieśmiertelność spędzać tu na tej Kuli ziemskiej?...

    Powinniśmy raczej zadać sobie pytanie : jak długo jeszcze Pan Bóg będzie miał do nas ludzi na tej Ziemi, cierpliwość...

    Na szczęście, coraz więcej ludzi chyba zadaje sobie to pytanie, bo coraz więcej jest inicjatyw takich jak poniżej, ale także wiele innych :
    https://www.youtube.com/watch?v=gLnit3L4Vjc&t=315s

    Zachęcam do głębokich refleksji, bo szkoda każdego dnia.

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
  12345
6789101112
13141516171819
20212223242526
2728293031  

ULUBIENI AUTORZY

więcej