Gorące tematy: Ryszard Opara: „AMEN” Dyżury administratorów RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
88 postów 3941 komentarzy

Grzegorz GPS Świderski

GPS - Jestem skrajnie konserwatywnym arcyliberałem, Sarmatą, żeglarzem, paleolibertarianinem, katolikiem, informatykiem, trajkarzem i monarchistą. Myślę, rozważam, analizuję, politykuję, dyskutuję, dociekam, filozofuję, polemizuję, prowokuję.

Feminatywum

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Język jest niesprawiedliwy i seksistowski. Niektóre nazwy zawodów czy urzędów mają tylko męskie formy, a nie mają żeńskich i na odwrót. Na przykład prezydent i przedszkolanka.

       Nie ma osobnego słowa na kobietę głowę państwa i mężczyznę opiekującego się dziećmi w przedszkolu. Więc niektórzy próbują takie słowa wymyślać i propagować.

       Ale są niekonsekwentni, bo jak już robimy porządek z językiem, to róbmy to porządnie, do końca.  

       Gdy dorobimy do nazwy zawodu żeńską końcówkę, to ograniczamy zbiór danych osób do kobiet, a tymczasem bez końcówki, to był zbiór ludzi dowolnej płci.  

       Gdy powiemy: ”fizycy” to oznacza to zbiór wszystkich ludzi zajmujących się fizyką – i kobiet, i mężczyzn. A „fizyczki” to w pierwszym znaczeniu kobiety nauczycielki fizyki, a w drugim kobiety zajmujące się w ogóle fizyką. Jeśli tak, to brakuje słowa na mężczyzn zajmujących się fizyką. A jeśli zmienimy znaczenie słowa „fizycy” na mężczyzn zajmujących się fizyką, to zabraknie słowa na ogół fizyków.  

       Samo dodanie słowa „fizyczki” nie likwiduje niesprawiedliwości i seksistowskiego charakteru języka - bo fizyczki to tylko kobiety a fizycy to wszyscy. Dodanie słowa „przedszkolanek” nie rozwiązuje problemu, bo trzeba jeszcze nazwać ogół opiekunów dzieci w przedszkolu.

       Więc nie wystarczy wymyślić nowego słowa na kobiety lub mężczyzn danej grupy, trzeba jeszcze dodać słowo na ogół. Tworząc nowe feminatywy trzeba też stworzyć menonatywy i/lub ogólnonatywy - powinny być trzy słowa. Na przykład: fizykaliści, fizycy, fizyczki, albo: fizycy, fizykowie, fizyczki. No i może: przedszkolowie, przedszkolanie, przedszkolanki… 

       Jeszcze gorzej jest z nazwami urzędów - na przykład prezydent, poseł, minister, wójt, wojewoda. Tu możemy mieć ogół ministrów, ministra kobietę, ministra mężczyznę i urząd ministra, co do którego nie wiadomo jeszcze czy zasiada na nim kobieta czy mężczyzna - potrzeba więc czterech słów. Ministr, ministra, minister, ministerka, ministżyca, ministrzy, ministerzy, ministerowie - tu wybór jest. Ale co z wójtem? Wójtostwo - urząd, wójt - mężczyzna, wójcina - kobieta, wójty - ogół wójtów i wójcinek. Wszystkie te słowa trzeba rozpracować. 

       Wszystkie słowa da się wymyślić, bo są na to tradycje. Kobietę papieża nazywamy „papieżycą” – i tę formę żeńską proponuję zaadoptować do innych zawodów. Uważam, że fejsbuk jest kobietą, bo to sztuczna inteligencje, czyli ona - i dlatego nazywam ją „fejsbużycą”. Myślę, że na kobietę premiera dobrą nazwą byłaby: „premieżyca”. No i dalej mamy: „ministżycę”, „wójcieżycę”, „wojewodzicę”, „poślicę”, „doktożycę”, „chirurgicę”, „filolożycę”. A mężczyzna to oczywiście wiedźmin i strzyg. 

       O problemie z dziećmi, czyli konieczności dołożeniem formy nijakiej, nie wspominam, bo póki co wolno dzieci poniżać brakiem odpowiedniej formy, bo są po prostu małe i głupie. Ale postęp następuje nieubłaganie i niedługo powstaną polityczne ruchy infantynizmu (nie mylić z infantylizmem) domagające się swoich końcówek. Są przecież znane 14-letnie dziewczynki fizyczki – trzeba by je nazwać fizyczęta.  

       Jak już to wszystko rozwiążemy, to należy przystąpić do wymyślenia słów dla osób, które nie mogą się zdecydować czy są mężczyznami czy kobietami. Toalety muszą mieć osobne, to i słowa powinni (powinne?) mieć różne. Toaleta jest męska i żeńska – a jak nazwać tę dla niezdecydowanych? Dobrze, że u nas operujemy symbolami - mamy już kółko i trójkąt, więc te dodatkowe płcie dostaną następne figury, których jest multum: romby, trapezy, elipsy, kwadraty, prostokąty, wielokąty…

Grzegorz GPS Świderski

PS. Notki powiązane:

KOMENTARZE

  • @Autor
    Problem da się rozwiązać: po prostu trzeba babom odebrać prawo głosu.

    Zakazać publicznych wypowiedzi.

    Świat byłby taki piękny i spokojny. Bo przecież nikt nie zaprzeczy, że powodem wszelkich konfliktów, wojen - są kobiety.
  • Ach ta wielofunkcyjność - sprowadzona
    nawet do męskiego odbytu - bo on już nie może służyć tylko do wydalania - ale także do ważniejszych celów jakim jest mieszanie g*wna ze spermą. Dlatego odbyt na dzień dzisiejszy powinien mieć kilka nazw - które będą sugerować - do czego w danej chwili służy i czyj on jest.
    Wniosek?
    Żeby nie brnąć w to lewackie zatracenie - za którym stoi czarci pomiot to:
    Tak, tak - nie, nie - a reszta od Złego pochodzi. Od Złego!
  • Może stąd to się bierze ?
    https://sun9-58.userapi.com/c854128/v854128467/17684c/febKrbEsL8Q.jpg

    To gdzie sprowadzili sobie więcej kolorowych jest wyraźnie "weselej".
    Nie dziwie się że nasze feministki "nosi"...
  • @autor
    Dobrze, by język rozwijał się samoczynnie.

    Nikt nie kwestionuje takich pojęć, jak "posłanka", "lekarka" czy "radczyni". O dziwo, premierka (mimo trzech już pań premier w naszej historii) się nie przyjęła, pani prezydenta też nie (tu akurat zrozumiałe, nie było pani prezydent u nas), brak jest też "notariuszki" (kojarzy się z sanitariuszką, stąd pewnie niechęć do tej formy).

    Jeśli bardzo dobra merytorycznie, szanowana i dobrze zarabiająca pani adwokat nazwie się "adwokatką", prestiż właśnie tego pojęcia wzrośnie. Jeśli nadal będzie kazała nazywać siebie "panią adwokat", wzrośnie prestiż takiej właśnie zbitki językowej.

    Tajemnicą poliszynela jest, że najbardziej prestiżowe zawody (lekarz, adwokat, notariusz) są jednocześnie najbardziej tradycjonalistyczne (przywiązane do form męskich) - kobiety te nie czują się wykluczone ze środowiska ani z płci, choć - ponoć - to tylko efekt mimikry i to się zmienia wraz z ilością adwokatek i notariuszek.

    O dziwo, są zawody stricte kobiece, sfeminizowane, z formą praktycznie tylko męską (logopeda). Bo logopedka brzmi śmiesznie i niepoważnie.
    Bo niemal nikt nie myśli o facecie, używając pojęcia logopeda.

    Jeżeli najlepsza chirurg w kraju, jakaś tam Religa w spódnicy, w ankiecie zawodowej poda zawód "chirurżka", nie ma mocnych, by to zatrzymać. Dobrze byłoby, gdyby wcześniej zapytała o to prof. Bralczyka, który zapewne doradzi jej jednak logiczniejszą formę chirurgini, wtedy pani chirurżce będzie łatwiej o akceptację, bo chirurgini jest ładna i polska, a chirurżka dziwna.

    Tak samo psycholożka jest dziwokrętem i powinno inaczej to brzmieć: psychologini. Ładniej, składniej i logiczniej językowo. Ale się niedouczone psycholożki pośpieszyły i zamiast zrobić z zawodu wysoko postawione w drabinie bytów społecznych "lamborgini" mają teraz zawód, któremu odpowiadają papuszki-nierozłączki lub ważka-nielotka.

    Inne zawody/określenia mają łatwiej: tłumaczka. mistrzyni, ratowniczka. Nie są śmieszne, tak jak psycholożka.

    Jednak nawet jeśli świeżo upieczona pani chirurg, która ledwie umie haftować rany szarpane ściegiem podstawowym, nazwie się nowatorsko-prawidłowo (chirurgini) narazi tę reformę w danym środowisku na śmieszność.

    Jeśli to samo zrobi najlepsza w województwie i jeżdżąca wypasionym lamborgini pani ordynatorka, panowie będą w szoku i to łykną.

    Tak to, niestety, działa.

    Jednak zasadą nadrzędną (wyrazem szacunku dla niej samej i wyrazem pewnych, że tak powiem, dobrych obyczajów społecznych), mimo wszystko, powinno być, że określamy daną osobę tak, jak ona sobie tego życzy, czyli Holandię mówimy Niderlandy, a na panią adwokat - adwokatka (o ile tak ma na wizytówce).

    I zero presji - jeśli pani Kowalska chce być panią adwokat, nie powinna być zmuszana do bycia adwokatką.

    Geneza pojęć była taka, że z chwilą dopuszczenia kobiet na uniwersytety / do wykonywania określonych zawodów uzyskały one prawo do męskiego nazewnictwa, co oznacza, że męska forma nie jest wykluczająca.

    Jeśli reforma zostanie wprowadzona z poszanowaniem zdania odrębnego (choćby z szacunku dla historii i tego, że faceci jednak w pewnym momencie w większości zawodów otworzyli się jednak na żeńskość - dajmy części kobiet, nieagresywnie nastawionych do męskich form, prawo do ich używania), uda się. Jeśli będzie nachalnie agresywna - Ziemkiewicz, JKM i cała rzesza tradycjonalistów będą mieli większą poczytność, a co za tym idzie, też większe zarobki.

    Podkreślam: zasadą naczelną powinno być jednak
    1) poszanowanie dla woli kobiet (dopuszczalność żeńskich form)
    2) poszanowanie dla kobiet-tradycjonalistek (dowolność).
  • @Oscar 08:12:06
    Bo psycholog ma zadatki na to, by być niczym lamborgini - BOGINI (no i rym do spódniczki MINI) a nie ważka-menażka czy też igraszka-apaszka. Ale lewicowa harmoszka wygrała z seksowną MINI.

    Same sobie winne same sobie winne,
    Miodka pytać by powinne.

    ("Festina lente", jak mawiał pierwszy feminizator Rzymu, Kaligula).
  • @Oscar 08:12:06
    "Jak już to wszystko rozwiążemy, to należy przystąpić do wymyślenia słów dla osób, które nie mogą się zdecydować czy są mężczyznami czy kobietami."

    Nieprawda.
    Jak ustawowo wejdą formy żeńskie, najpierw jako "zalecenie", potem jako równorzędna alternatywa, a z czasem jako "forma preferowana", to kolejnym zadaniem jest parytet.

    Wszędzie: w rządzie, w sejmie, w zarządzie.

    I dopóki zbiór będzie odpowiednio liczny (np. w kraju 38 mln), dopóty będzie to działało.

    Jednak tam, gdzie zbiór będzie zbyt nieliczny (np. grupa absolwentek AGH, mogąca być potencjalnym narybkiem na członka zarządu kopalni), parytet się nie sprawdzi.

    I to pisałem ja, jarząbek, by zawczasu być świadom ryzyka i zagrożeń.

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
      1
2345678
9101112131415
16171819202122
23242526272829
3031     

ULUBIENI AUTORZY

więcej